Z życia sklepu - Pod opieką zaufanej kierowniczki

Z życia sklepu - Pod opieką zaufanej kierowniczki

LATO W SKLEPIE Wakacje nie wpływają na wysokość obrotów, zmianie ulegają jedynie tendencje zakupowe klientów. 

Słowa kluczowe: Sytuacja w handlu

Do sprawnego zarządzania sklepem, również podczas nieobecności głównego właściciela, niezbędny jest sprawdzony i zaufany personel oraz duże doświadczenie i znajomość rynku – opowiada w rozmowie z „Detalem Dzisiaj” Marek Okła, właściciel niedużego sklepu spożywczego Piomar na warszawskim Grochowie.

 

- Jak okres urlopowy, zwłaszcza w przypadku sklepów zlokalizowanych w dużych miastach, wpływa na ich obroty?

- Z wieloletniego doświadczenia w tej branży wiem, że wakacje wcale nie muszą oznaczać spadku obrotów. Od początku bieżącego roku nasz sklep notuje znaczący wzrost sprzedaży. To efekt naszej polityki, polegającej na wsłuchiwaniu się w potrzeby klientów, spełnianiu ich życzeń, a także miłej i kompetentnej obsłudze. Oczywiście wielu naszych klientów wyjeżdża na urlopy, część asortymentu cieszy się w tym okresie mniejszym zainteresowaniem, jednak rekompensujemy to wzmożoną sprzedażą innych produktów, między innymi piwa, wyrobów grillowych czy lodów.

- W jaki sposób przygotowuje Pan swój sklep na nadejście lata?

- W tym okresie niezbędne jest zaopatrzenie sklepu we wszelkiego rodzaju produkty do grillowania: węgiel, rozpałkę, aluminiowe tacki. Dużo lepiej w wakacyjne miesiące sprzedają się także kiełbasy i wędliny używane do grillowania. Kolejnym wakacyjnym hitem są lody. Mamy bardzo bogaty wybór tych produktów. Miesięczne obroty na tym asortymencie sięgają 10 000 zł. Pomimo niedużej powierzchni sklepu (cały sklep wraz z zapleczem ma około 43 m2 powierzchni – przyp. red.), na ten towar zawsze trzeba znaleźć miejsce. Dlatego w okresie letnim lody trzymamy w dużej lodówce, w której normalnie przechowywane są inne mrożonki. Gdy kończy się boom na lody, z powrotem przenosimy je do mniejszej chłodziarki. Podobnie jest z piwem. Najlepiej sprzedają się u nas marki Łomża, Królewskie i Tyskie. Tygodniowo schodzi ich nawet 80 zgrzewek. Samej Łomży sprzedajemy około 500 sztuk tygodniowo. Postawiłem na wielkość sprzedaży, a nie wysokie marże. To przynosi pożądane efekty.

- Na wakacje wyjeżdżają także sami właściciele sklepów. Jak wygląda zarządzanie całym biznesem w czasie Pana nieobecność?

- Kluczową rolę odgrywa tutaj zgrany i zaufany zespół. W sklepie pracuje łącznie pięć osób. Pod moją nieobecność wszystkim zarządza kierowniczka sklepu. Pracujemy razem już od kilku lat i mam do niej pełne zaufanie. Jest moją prawą ręką, to ona w razie potrzeby szuka nowych pracowników, sprawdza ich umiejętności, pomaga zdobyć niezbędne doświadczenie. Do jej obowiązków należy także przygotowanie i pilnowanie grafiku pracy oraz rozpisanie urlopów poszczególnych pracowników. W jednym momencie na urlop mogą pójść maksymalnie dwie osoby, dlatego wszystko planowane jest z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Stosujemy rotacyjny system pracy. Uważam po prostu, że nikt nie jest w stanie pracować wydajnie dłużej niż 8-10 godzin dziennie.

- A kto zamawia i dostarcza towar podczas Pana nieobecności?

- Niektóre rzeczy można kupić na zapas. Mam na myśli między innymi alkohol, papierosy, napoje czy chemię gospodarczą. Ten asortyment przywożę jeszcze przed wyjazdem na urlop. Tutaj jedynym ograniczeniem jest niewielka powierzchnia przysklepowego magazynu. Zawsze można także zamówić brakujący towar u przedstawicieli handlowych, którzy niezależnie od pory roku stosunkowo często pojawiają się w naszym sklepie. Część asortymentu wymaga jednak codziennych, świeżych dostaw. W ten sposób dowożone jest nam na przykład pieczywo. Po owoce i warzywa jeżdżę zazwyczaj sam. Gdy mnie nie ma, zadanie ta spada na naszego stałego dostawcę z giełdy spożywczej. Jeżeli chodzi o nabiał, w który zaopatrujemy się w halach Makro, o pomoc poprosiłem znajomego. Kierowniczka przygotowuje zamówienie, kierowca jedzie po towar, a potem rozlicza się z pieniędzy na podstawie wystawionych faktur. Oczywiście po powrocie osobiście sprawdzam ponownie wszelkie wydatki i stan kasy. Powtórzę jednak jeszcze raz: nie mógłbym spokojnie zostawić całego sklepu, gdybym nie współpracował ze sprawdzonymi i zaufanymi ludźmi.

Rozmawiał Łukasz Izakowski

data dodania: 12.08.2010
do druku | wyślij znajomemu

Zobacz pozostałe artykuły


Nowe żółte Frugo Nowe żółte Frugo

W tym tygodniu w sklepach pojawi się żółte papajowe Frugo

>>
Nowe fixy Knorr Nowe fixy Knorr

Nowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ

>>
Energetyczna edukacja Haribo Energetyczna edukacja Haribo

Rusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię

>>

Komentarze

Dodaj nowy komentarz