
WAKACJE DETALISTÓW Czy Hiszpania, Włochy, Grecja lub Turcja należą do najpopularniejszych kierunków letnich wypadów Polaków na wakacyjny odpoczynek?
Okazuje się, że właściciele sklepów starają się organizować sobie wakacje – a przy okazji pracę w firmie podczas ich nieobecności – na różne sposoby i do tego odkrywając zupełnie inne miejsca na letnie wypady.

Odpoczynek musi być!
Państwo Tatiana i Jerzy Jarno są właścicielami sklepu ogólnospożywczego o powierzchni sprzedaży około 220 m2 w Czeladzi (województwo śląskie). Jak zgodnie twierdzą, kryzys nie ma wpływu na planowanie skromniejszych wakacji: - Nie myślimy w ten sposób – odpoczynek musi być! To jest obowiązkowe. Gdzie zatem spędzą tegoroczne wakacje? - Z konieczności lecimy do Egiptu. Wygraliśmy w tym roku voucher, a nasze dziecko koniecznie chciało zobaczyć „kraj faraonów”. Lecimy więc 1 lipca, choć to nie jest nasz kierunek. Uważamy, że wczasy gdzie indziej są o wiele fajniejsze, choćby w ulubionej przez nas Bułgarii. Lipiec też nie jest najlepszym dla nas terminem, ale wtedy nasze dziecko ma wakacje. Osobiście wolimy jeździć na wypoczynek we wrześniu lub październiku. A dlaczego tak tęsknią do Bułgarii? - Nasze najlepsze wspomnienia wiążą się właśnie z tym krajem. Nie jesteśmy zwolennikami gór – dla nas najważniejsze są: plaża, słońce, woda. To podstawa. Byliśmy już z pięć czy sześć razy w Bułgarii i za każdym razem wracamy stamtąd pełni wrażeń i wypoczęci. Standard usług hotelowych – przynajmniej w naszym odczuciu – nie odbiega od innych krajów południowoeuropejskich, a może jest nawet lepszy niż na przykład w Turcji, w której też byliśmy. I chociaż wczasy w Bułgarii są droższe niż w innych krajach z tego rejonu, to naprawdę warto tam odpoczywać.
Jak sobie radzą z organizacją pracy w sklepie? - Z tym nie mamy żadnych problemów. Podobnie jak w wojsku, u nas stosujemy hierarchię stażu pracy - kto jest dłużej zatrudniony, ten rządzi. O ile ze znalezieniem osoby, która wszystkim zarządza, nie ma kłopotów, to pojawia się on w momencie dowiezienia towaru do sklepu. Dlatego przed wyjazdem staramy się przywieźć go jak najwięcej, a na czas naszej nieobecności załatwić jakiś transport dorywczy. Czy podczas wakacji można całkowicie zapomnieć o własnym biznesie? – Dawniej rano dzwoniliśmy, aby się dowiedzieć o sytuację w sklepie, a teraz dzień zaczynamy od… dobrego drinka. Żadnych telefonów, staramy się całkowicie odizolować. Polegamy na naszych pracownikach i zostawiamy im pełną swobodę. Wiemy, że po powrocie nie będziemy musieli wyciągać żadnych konsekwencji, bo są to tak dobrzy i doświadczeni pracownicy, że możemy być o wszystko spokojni. Powiemy krótko: stali i zaufani pracownicy to recepta na udane wakacje!

Przedłużane weekendy
Państwo Katarzyna i Mieczysław Waliczek, właściciele sklepu ogólnospożywczego o powierzchni sprzedaży ponad 60 m2 w Stolnie (województwo kujawsko-pomorskie), przyznają, że prawdziwego wspólnego urlopu nie mieli od lat. - Gdy rozpoczynaliśmy działalność handlową, to planowaliśmy, że z pięć lat popracujemy intensywnie po kilkanaście godzin dziennie, a później będziemy mieli normalne urlopy jak wszyscy… Minęło 15 lat, urlopów jak nie było, tak nie ma, pozostają co najwyżej wydłużone o jeden-dwa dni weekendy, czyli krótkie wypady nad nasze morze, jeziora czy w góry. W ubiegłym roku udało nam się po raz pierwszy od bardzo długiego czasu wybrać na wymarzony długi weekend na Mazury - w pierwszym tygodniu lipca bawiliśmy się na Mazurskiej Nocy Kabaretowej w Mrągowie. I w tym roku mamy zamiar ponownie pojechać na tę imprezę – już nawet zarezerwowaliśmy, wspólnie z przyjaciółmi, domek nad jeziorem. Ale to nie są nasze jedyne plany wakacyjne na ten rok. Jeżeli się uda, zamierzamy jeszcze - z okazji spóźnionej rocznicy naszego małżeństwa - w sierpniu odwiedzić Rzym. A po powrocie może nam się jeszcze uda wyskoczyć w góry: do Szczyrku, a może w końcu w wymarzone Bieszczady.
Skoro okres wakacyjny zapowiada się tak atrakcyjnie, jak zatem organizują pracę w sklepie podczas swojej nieobecności? - W tym czasie staramy się przerzucić odpowiedzialność na poszczególnych pracowników, motywując ich na przykład finansowo. Ale nawet wtedy – mówimy tu o wydłużonych weekendach - codziennie o godzinie 22.00, czyli po zamknięciu sklepu, kierownik zmiany zdaje nam telefoniczny raport. Jesteśmy z niego albo zadowoleni, albo nie, a wszystko zależy od treści raportu i od tego... co w danej chwili robimy.
Póki co, o wspomnieniach z dłuższych wyjazdów wakacyjnych może mówić tylko pani Katarzyna. - W ubiegłym roku wzięłam udział w siedmiodniowej wycieczce do Egiptu, podczas której udało mi się także odwiedzić Ziemię Świętą. Mój mąż, niestety, musiał być w tym czasie w pracy. Wyjazd był sponsorowany przez firmę, z którą dłużej współpracujemy. Mam nawet tę satysfakcję, że organizator wyjazdu ogłosił konkurs na zdjęcia z wycieczki. I zrobiona przeze mnie fotka zdobyła pierwszą nagrodę. A jak się prowadzi firmę, kiedy się wie, że żona jest na wakacjach? - Jest fajne, bo wtedy mogę wiele rzeczy zrobić po swojemu. I nawet nie oczekuję od żony codziennych raportów – kończy z uśmiechem pan Mieczysław.
W stepie szerokim
Państwo Kamila i Wojciech Wąsowscy, prowadzący delikatesy na warszawskich Bielanach, uważają, że przy sklepie ich typu nie ma większego znaczenia, kiedy się jedzie na urlop. - Staramy się wyjeżdżać dwa razy do roku – zimą i latem - ze względu na nasze córki, które mają wtedy bądź ferie zimowe, bądź wakacje. Ostatnim wspólnym letnim wyjazdem była podróż na Ukrainę – byliśmy na Krymie i w Odessie, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze Kamieniec Podolski. Ukraina to tak piękny kraj, że chętnie tu wracamy. Nasza miłość do tamtych stron i przyjaźń z miejscowymi ludźmi zaczęła się jakieś 20 lat temu od rejsu po Morzu Czarnym. Pan Wojciech dodaje: - Jadąc na Krym – i po drodze odwiedzając Odessę z pięknym delfinarium - wiedzieliśmy tylko, dokąd się udajemy na wypoczynek. Na nasze miejsce docelowe wybrałem miejscowość Sudak, ponieważ zostałem zauroczony zdjęciami XIII-wiecznej twierdzy, zbudowanej przez Genueńczyków. Musiałem to zobaczyć na własne oczy i nie żałuję. A w drodze powrotnej nie wyobrażałem sobie, że będąc już w pobliżu, nie nadrobię tych 100-150 kilometrów i nie zobaczę Kamieńca Podolskiego, gdzie miał dokonać żywota jeden z moich ulubionych bohaterów literackich – Pan Wołodyjowski. Chociaż małżonka i dzieci były totalnie zmęczone i chciały już tylko „pruć” z powrotem do kraju, to jednak bardzo im się podobało miasto i jego zabytki, a szczególnie malowniczo położona twierdza. Kiedyś wrócimy jeszcze w te okolice, aby zobaczyć kolejne miejsce związane z naszą historią – Chocim. Czy to zatem pomysł na kolejne wojaże? - Tak naprawdę, to mamy już zaplanowane wyjazdy na kilka lat: w tym roku chcemy pojechać do Chorwacji, w przyszłym – do Toskanii, za dwa lata – do Meksyku, a za trzy – na wyspę Bora Bora na Oceanie Spokojnym. Jednak na razie skupiamy się na Chorwacji, a konkretnie na rejsie jachtem pełnomorskim, z którego pokładu będziemy poznawali ten kraj od strony morza. Jedziemy w drugiej połowie sierpnia – o tej porze najbardziej lubimy podróżować, bo wtedy wszędzie jest… dużo owoców.
Państwo Wąsowscy nie muszą się martwić o sklep podczas swojej nieobecności. - Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że naszymi wspólnikami są rodzice Kamili. Jeżeli my wyjeżdżamy, oni zostają w sklepie, jeżeli oni wyjeżdżają – wówczas zostajemy my. Krótko mówiąc, doskonale się uzupełniamy. Kiedy już wyjeżdżamy, to wyłączamy się zupełnie, bo po to są wakacje. Mamy nawet taką umowę, że telefon włączony jest wieczorem, ale tylko na wypadek, gdyby była jakaś awaryjna sytuacja. JaW
Nowe fixy KnorrNowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ
>>
Energetyczna edukacja HariboRusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię
>>
Komentarze
Dodaj nowy komentarz