
POLSKA IZBA HANDLU Nie wierzę, że wszystko da się załatwić w białych rękawiczkach. Nie da się bez współpracy z gospodarczymi środowiskami politycznymi przewalczyć żadnych rozwiązań korzystnych dla polskiego handlu – mówi Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.
- Jakie cele i zadania postawił sobie Pan jako nowy prezes Polskiej Izby Handlu?
- Chcemy w większym stopniu brać udział w pracach komisji sejmowych i przyspieszyć tempo integracji środowisk kupieckich. Rozmawiamy na temat powołania Federacji Polskiego Handlu. To dobre rozwiązanie dla naszego środowiska, ponieważ każda organizacja wchodząca w skład federacji będzie mogła zachować swoją autonomię. Chcemy także zintensyfikować współpracę z Krajową Izbą Gospodarczą, gdzie chcielibyśmy zaistnieć w Komitecie Handlu. Po rozmowie z Andrzejem Arendarskim chcemy wznowić prace tego komitetu. Chcemy też współpracować z POHiD-em. Następnym celem jest utworzenie Fundacji Na Rzecz Handlu. Prace nad tym projektem zapoczątkowała już poprzednia prezes PIH, Małgorzata Więch. Fundacja jest obecnie w rejestracji.
- Czym będzie zajmowała się Fundacja?
- Będzie promowała rozwiązania w handlu związane z infrastrukturą informatyczną, która usprawnia zarządzanie stokiem, kategorią i merchandisingiem. Fundacja będzie przygotowywać opracowania i badania, które poświęcone będą sytuacji w handlu. Będzie się także zajmowała pomocą dla osób niepełnosprawnych, chorych, potrzebujących dzieci z naszego środowiska.
- Czy sama Polska Izba Handlu nie jest w stanie realizować tych zadań?
- Fundacja będzie miała możliwość pozyskania dodatkowych funduszy – m.in. dzięki wpłatom z podatku dochodowego.
- Za nami wybory do Europarlamentu. Pozwoliło to w większym stopniu zwrócić uwagę na pracę instytucji unijnych. Jakie zagadnienia dotyczące handlu detalicznego i relacji sieci handlowych z dostawcami i konsumentami powinny znaleźć się w orbicie zainteresowań tych instytucji?
- Instytucje unijne powinny pilnie zająć się sprawą regulacji architektury handlu. Widzę tu problemy nie w kwestii prowadzenia działalności handlowej, a urbanistyki. Nie ma tu spójnej polityki. Pozostawiono to zagadnienie w gestii każdego kraju – członka Unii Europejskiej. Wpływa to na eliminowanie mniejszych graczy z rynku handlu i usług Unii Europejskiej. To nie sprzyja konkurencyjności – wręcz przeciwnie, tworzą się monopole. Unia Europejska powinna także zająć się nieuczciwą konkurencją. Obecne rozwiązania w Polsce w tym zakresie są niedoskonałe. Inne kraje lepiej radzą sobie z egzekwowaniem przestrzegania tych przepisów i nakładania kar na łamiących to prawo.
- Skoro chcemy czerpać ze wzorców z innych krajów europejskich, czy uważa Pan, że także w Polsce dojrzeliśmy do takiej sytuacji jak we Francji, gdzie rząd chce kontrolować ceny żywności w supermarketach, aby uspokoić gniew rolników, protestujących przeciw wysokim marżom w wielkich sieciach handlowych?
- Kontrolowanie cen jest zbyt daleko posuniętym interwencjonizmem. W Polsce nie ma jeszcze takiej potrzeby. Rynek jest rozdrobniony, a konkurencja między sieciami zbyt silna, aby mówić o ich dyktacie.
- Jak ocenia Pan skutki funkcjonowania Ustawy o WOH, której był Pan współautorem?
- Trudno podsumowywać skutki ustawy, która praktycznie nie weszła w życie, ponieważ Ministerstwo Gospodarki nie wydało do niej rozporządzeń wykonawczych. Był to za krótki okres, żeby ocenić jej skutki. Nigdy bym nie przypuszczał, że cała ustawa zostanie odrzucona. Spodziewałem się, że część zapisów trzeba będzie znowelizować. Rzadko się zdarza, żeby nowa ustawa była całkowicie zlikwidowana. Można było poprawić kilka zapisów i zacząć z nią żyć. Zaczęłoby się planowanie w gminach, które zdawałyby sobie sprawę, że sektor handlu to nie jest to, czym można sobie manipulować, jak się chce. Niekontrolowany rozwój handlu wielkopowierzchniowego wpływa na wzrost bezrobocia – i to nie tylko w sferze handlu, ale także produkcji rolnej i przetwórstwa. Eksport towarów z krajów Unii Europejskiej do Polski będzie rósł. Sieci francuskie czy niemieckie mają powiązania z przemysłem na swoich rodzimych rynkach i oczywistym jest to, że będą chciały takie towary sprzedawać w sklepach w Polsce.
- Czy ustawa nie popsuła relacji i atmosfery w polskim środowisku kupieckim? Swego czasu Wojciech Kruszewski, prezes PSH Lewiatan wzywał Pana, aby w swojej aktywności publicznej nie nadużywał i nie wyolbrzymiał związków z tą firmą.
- Nie wierzę, że wszystko da się załatwić w białych rękawiczkach. Nie da się bez współpracy z gospodarczymi środowiskami politycznymi przewalczyć żadnych rozwiązań korzystnych dla polskiego handlu. Niestety, w Polsce lobbing kojarzy się z czymś złym. Pozytywny lobbing ma miejsce wtedy, kiedy wypowiadają się specjaliści z różnych branż i szukają dobrych rozwiązań. Zgadzam się co do tego, że środowiska kupieckie były podzielone w sprawie tej ustawy. Część kupców, którzy uważali, że ustawa godzi w ich interesy po prostu nie rozumiała tego tematu. Patrzą krótkowzrocznie, bo tu i teraz mają do zbudowania sklep i ustawa wprowadza im komplikacje. To bardzo krótkowzroczne. Zapytam ich za pięć lat funkcjonowania w dalszym ciągu handlu bez tych regulacji i zobaczymy ilu z tych kupców zostanie na rynku. Co z tego jednak, że ja udowodnię swoją rację, skoro mleko zostanie rozlane.
Czy kontrowersje narosłe wokół Pana osoby z powodu tej ustawy nie będą przeszkodą w pozytywnym odbiorze prac PIH?
- Nie boję się tego, bo ja nie bronię swoich racji, a rozwiązań, które już gdzieś zostały sprawdzone. Mnie celowo wrzucano do ogródka Lewiatana, bo można było powiedzieć, że za tymi regulacjami stoi 2 tys. sklepów.
- Właśnie w tym roku obchodzimy 20-lecie wolnego handlu - 1 stycznia 1989 weszły w życie przepisy rewolucyjnej ustawy o działalności gospodarczej przygotowanej przez rząd Rakowskiego jeszcze w roku poprzednim - tak zwana „ustawa Wilczka”. Co zaliczyłby Pan do największych sukcesów i największych porażek minionego 20-lecia w branży handlowej w Polsce?
- Jestem zachwycony drogą, którą przeszedł polski handel. Gdyby nie te wydarzenia sprzed 20 lat, mnie by tu nie było. Zawsze można powiedzieć, że ileś rzeczy można było zrobić lepiej. Kolejne rządy za mało zajmowały się gospodarką. Ja brałem udział w tej transformacji od początku, bo firmę tworzyłem od 1989 roku. Musiałem tak, jak inni przedsiębiorcy przejść różne etapy i trudności oraz pokonać absurdy, które pojawiały się na naszej drodze. Mam tu na myśli wszelkie komplikacje z VAT-em, czy obowiązek prowadzenia swoich operacji finansowych za pośrednictwem banku. Wiadomo, że i tak nikt nie woziłby z czasem tych pieniędzy w walizce. Mimo tego polskie kupiectwo bardzo dobrze się rozwinęło. Oczywiście pomogła nam ekspansja międzynarodowych sieci. Było z czego czerpać wzorce i wyciągać wnioski.
- Czy jako prezes spółki Lewiatan Kujawy i właściciel nieruchomości wykorzystywanych przez handel detaliczny, zauważa Pan wpływ spowolnienia gospodarczego na handel detaliczny? Czy najemcy zgłaszają się do Pana, żeby obniżyć czynsz?
- Dokładnie tak. Zgłaszają się z takimi prośbami. Jako spółka Lewiatan także występujemy z takimi prośbami do właścicieli lokali. Jeśli chodzi o sytuację w samych sklepach – może nie widać gwałtownych spadków obrotów, ale nie ma tak dużych wzrostów jak w latach poprzednich.
- Czy kryzys powoduje sięgnięcie do tych rezerw, na które w czasach prosperity nigdy nie zwrócilibyśmy uwagi? Na czym jeszcze mnożna w branży handlu detalicznego oszczędzić?
- Są bariery związane z kodeksem pracy. Czyli na pracownikach nie bardzo już się da zaoszczędzić. Jedyną optymistyczną wiadomością jest to, że ustała skala roszczeń co do płac. Drożeje natomiast energia. Można by tu pomyśleć o energooszczędnych urządzeniach, ale to są inwestycje, a nie każdy odłożył na nie środki. Jeśli nie ma takich środków i nie można pochwalić się przed bankiem dobrą kondycją firmy, to trudno uzyskać kredyt lub leasing. Polskim kupcom w dalszym ciągu brakuje wiedzy. Chcielibyśmy nauczyć lepszego zarządzania stokiem, aby wyzwolić ze sklepu pieniądze, które są zamrożone w towarze. Do tego potrzebna jest nowoczesna technologia IT. Dlatego PIH będzie organizowała wkrótce cykl szkoleń na temat technologii sprzedaży.
Robert Szewczyk
Nowe fixy KnorrNowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ
>>
Energetyczna edukacja HariboRusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię
>>
Komentarze
Dodaj nowy komentarz