Sytuacja w handlu - Coraz bogatszy asortyment

Sytuacja w handlu - Coraz bogatszy asortyment

DYSTRYBUCJA NA TERENACH WIEJSKICH Mieszkańcy wsi zaopatrują się w artykuły FMCG głównie w lokalnych sklepach, które najczęściej oferują przysłowiowe masło, mydło i powidło sprzedawane po jak najniższych cenach. 

Słowa kluczowe: Sytuacja w handlu

To jednak zaczyna się zmieniać, bo coraz częściej pojawiają się klienci, którzy chcą mieć większy wybór towarów z różnej półki cenowej. Stąd też na wsi sklepy robią się coraz bardziej delikatesowe. Sklep Anny Badek znajduje się w Biskupiej Woli w gminie Czarnocin (pomiędzy Łodzią a  Piotrkowem Trybunalskim), przy głównej drodze przelotowej Koluszki - Piotrków i Koluszki - Kruszów. Na 100 m2 powierzchni sprzedaży znajduje się ok. 2 tys. pozycji asortymentowych. - W sklepie mam artykuły spożywcze, monopolowe, chemiczne, przemysłowe, tytoń, warzywa-owoce, wędliny, lody, mrożonki, prasę – wylicza właścicielka. - Klienci mogą tu również kupić kurczaka z rożna. W sklepie jest też pięć dużych, wypełnionych piwem i napojami chłodziarek, co w okolicy zakrawa na rekord (zwykle w sklepach stoją najwyżej dwie). Artykuły przemysłowe, takie jak pompki, gwoździe, śrubokręty, kombinerki też są tutaj obowiązkowe. – W sezonie nie nadążam z dostarczaniem do sklepu... węgla do grilla – dodaje Anna Badek. - Tak dobrze schodzi. 

Podobnie jak w innych typowo wiejskich sklepach, u pani Ani najlepiej sprzedają się alkohol i papierosy. – Oferujemy klientom bardzo duży wybór. Alkohole mamy zarówno te najtańsze, jak i te z najwyższej półki. Zauważyłam, że coraz częściej kupowane są te droższe, a nie tak jak wcześniej – tańsze. Klienci już dawno się przekonali, że mój sklep jest naprawdę dobrze zaopatrzony. Wprawdzie z samej Biskupiej Woli przychodzi do mnie na zakupy tylko około 30-40 mieszkańców dziennie, bo to mała miejscowość, ale dopisują przejezdni - około 300 dziennie.

Najbliższe sklepy konkurencji są oddalone o trzy kilometry w każdą stronę. Jednak według pani Ani nie stanowią dla niej uciążliwej konkurencji. – Przyciągam klientów promocjami, ale przede wszystkim różnorodnym asortymentem, dotąd nie bardzo popularnym na wsi. Jako jedyna w okolicy sprzedaję w sklepie takie artykuły jak ananasy, czerwoną paprykę, sos tabasco, oliwki i pieczarki - przez cały tydzień. Kiedy ostatnio z  pobliskiego sklepu przyjechała do mnie na zakupy klientka, zapytałam ile w tamtym kosztują truskawki, a ona na to: „Jakie truskawki? Tam nie ma takiego asortymentu. Tylko tutaj są i truskawki, i arbuzy, i ananasy...”. 

Anna Badek uważa, że teraz ludzie na wsi mają więcej pieniędzy i są coraz bardziej wymagający. Dlatego postanowiła ściągać ich do swojego sklepu bardziej delikatesowym asortymentem. – Ten podstawowy mają wszystkie okoliczne sklepy. Często się zdarza, że nawet jak tam mają bliżej, to przyjdą do mnie, bo wiedzą, że kupią to, czego potrzebują. Baloniki, nożyk do cięcia szkła czy uszczelkę hydrauliczną zdesperowani klienci też dostali w sklepie pani Ani. – Mamy po jednej czy po kilka sztuk takich produktów po to, żeby właśnie w sytuacjach awaryjnych można było je u mnie dostać.  

Sklep w Biskupiej Woli jest czynny codziennie od godz. 6 do 22. - Nawet dłużej – zapewnia właścicielka. - Mamy ruchome godziny zamknięcia. Sprzedajemy dotąd, dokąd są klienci. W sklepie pani Ania pracuje na zmianę z drugą ekspedientką. Zaopatruje się przede wszystkim w Makro i na giełdzie warzywnej, a okoliczne hurtownie dostarczają bezpośrednio do jej sklepu piwo, papierosy, lody i napoje. 

Właścicielka prowadzi go od roku, choć wcześniej przez cztery lata wynajmowała nieco mniejszy lokal tuż obok. - Przez ten czas przyzwyczaiłam ludzi na wsi do tego, że mogą mieć wybór – mówi z dumą. – Nie muszą kupować tylko kapusty kiszonej, jak to było dawniej, ale przywożę im kapustę pekińską czy sałatę lodową, choć do niedawna jeszcze pytali „co to jest?”. Dzisiaj coraz częściej ludzie na wsi nie przychodzą do sklepu po rzeczy najtańsze. Kupują droższą wódkę, artykuły delikatesowe. W ogóle kupują więcej żywności, chcą zjeść coś lepszej jakości. Kiedyś na przykład przywoziłam trzy kiście bananów i to całkowicie wystarczało moim klientom. Teraz przywożę 18 kilo i wiem, że wszystkie sprzedam.

Pani Ania dostosowuje asortyment do swoich klientów, obserwuje i wyciąga wnioski. – W okolicy jest coraz więcej młodych ludzi, którzy u mnie kupują. Tyle się mówi o kryzysie, a tutaj na wsi go nie widać. Nas omija. 

Dla producentów i dystrybutorów artykułów FMCG teren wiejski – określany zresztą przez konkretne firmy w różny sposób (poniżej 10 tys. mieszkańców wg Nestlé, do 5 tys. wg Advadis i Wawel, do 15 tys. wg Coca-Cola) - to dla nich wszystkich ważny kanał dystrybucji.

- Dane demograficzne pokazują, że 38 procent populacji zamieszkuje tereny wiejskie – mówi Zbigniew Deleżyński, Channel Development Manager w Nestlé Polska. – Szacujemy, że również około 40 procent sklepów  znajduje się na tym terenie. Chcąc osiągać jak najwyższe wskaźniki dystrybucji dla naszych produktów, musimy przywiązywać taką samą wagę do sklepów znajdujących się zarówno na terenach miejskich, jak i wiejskich. 

Zbigniew Deleżyński podkreśla, że Nestlé wykorzystuje wiele sposobów, aby zapewnić możliwie jak najwyższy poziom dystrybucji swoich produktów na terenie całego kraju. - Z jednej strony zapewniają to dystrybutorzy naszych towarów, dostarczając je bezpośrednio do wskazanych klientów. Z drugiej strony pozostaje sieć hal cash & carry, zarówno tych międzynarodowych, jak Makro C&C i Selgros, jak i znacznie liczniejszych sieci hal c&c należących do hurtowni z kapitałem polskim. Te hale są szczególnie mocno rozwinięte we wschodniej Polsce. Innym sposobem dotarcia do sklepów na tych terenach jest dystrybucja poprzez firmy specjalizujące się w van-sellingu na przykład KDWT, Kramel, Emperia.

Według managera wymagania właścicieli wiejskich sklepów nie różnią się od tych ze sklepów na obszarach zurbanizowanych. - Standardy są podobne - właściciele sklepów z terenów wiejskich również oczekują od producentów dostarczania produktów o wysokiej jakości, po optymalnej dla nich cenie, która pozwoli im na skuteczne konkurowanie z innymi placówkami. Na terenach wiejskich mamy do czynienia w większej mierze ze sklepami tradycyjnymi, których właścicielami są ludzie mieszkający na miejscu. Rzadko występują sklepy należące do międzynarodowych sieci. Na terenach wiejskich zlokalizowane są sklepy w przedziale od 40 do 300 metrów kwadratowych, z przewagą sklepów średnich i małych. Sieci handlowe występujące na terenach wiejskich to sieci franczyzowe, skupiające różnych właścicieli. Do najważniejszych możemy zaliczyć: Lewiatana, Rabat Sieć 34, Groszek, Nasz Sklep. Zbigniew Deleżyński dodaje, że na terenach wiejskich większe jest znaczenie producentów marek lokalnych, których wyroby na danym terenie są znane od lat i mają ugruntowaną pozycję. 

Także przedstawiciele handlowi firmy Wawel starają się docierać do sklepów w całej Polsce, poprzez dystrybutorów, hurtownie, polskie sieci handlowe oraz przez grupę niezależnych detalistów, którzy prowadzą swoją działalność przede wszystkim na obszarach trudnych do spenetrowania przez podmioty z rynku nowoczesnego. - Asortyment oferowany przez sklepy na terenie wiejskim niewiele odbiega od oferowanego przez placówki na obszarach zurbanizowanych. Sprzedaje się tylko mniej delikatesowych produktów – mówi Katarzyna Kierach, kierownik ds. komunikacji Wawel SA. - Na terenach wiejskich dominują sklepy lokalne, często rodzinne oraz targowiska. W sklepach tych klienci mogą kupić produkty pierwszej potrzeby, między innymi artykuły spożywcze, prasę, chemię, itp. W tej chwili konsolidacja wiejskiego handlu najczęściej przybiera formę franczyzy. Wśród sieci handlowych, które spotyka się na terenach wiejskich, można wymienić: Lewiatan, Groszek, ABC, Polski Sklep, Nasz Sklep, Polka, Rabat, Euro, Delikatesy Centrum.  

Katarzyna Kierach dodaje, że właściciele sklepów wiejskich są mało chłonni, jeśli chodzi o nowości oraz rozszerzanie półki. Kupują często towar tani, szczególnie masowy oraz wyselekcjonowany droższy, markowy. Rotacja w tych sklepach jest stabilna i powtarzalna ze względu na tych samych klientów. 

- Z naszych obserwacji wynika, że właściciele sklepów w miastach częściej sami wyposażają się w sprzęt chłodniczy czy regały. Natomiast na terenach wiejskich nasi klienci oczekują zapewnienia takiego sprzętu przez naszą firmę – mówi Iwona Jacaszek, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska. - Cenią sobie również dostawy bezpośrednie, głównie ze względu na niższe koszty, dlatego też do każdego klienta dowozimy nasze produkty bezpośrednio. 

Według Iwony Jacaszek nowoczesne sklepy na terenach wiejskich pojawiają się częściej w zachodniej części naszego kraju. - Im dalej na wschód, tym więcej tradycyjnych sklepów działających w starej formule, posiadających w swej ofercie wszystko: od artykułów spożywczych poprzez kosmetyki, do ciężkich artykułów przemysłowych. Jednak na terenach wiejskich dominują sklepy ogólnospożywcze z szerokim asortymentem, dobrze też prosperują bary. Często są to sklepy należące do tradycyjnych sieci typu GS. Powoli pojawiają się wśród nich nowe, mniejsze sieci, na przykład ABC, Groszek czy Delikatesy Centrum. 

- Obszary wiejskie charakteryzuje zdecydowanie odmienna specyfika własnościowa punktów sprzedaży – mówi Zdzisław Müller, dyrektor handlowy Advadis S.A. - Większość z nich to małe, rodzinne interesy. Ekspansja wieloformatowych sieci handlowych nie jest tu tak widoczna jak w aglomeracjach miejskich, co nie oznacza, że proces taki nie ma tu zupełnie miejsca. Tradycyjną siecią operującą na wsiach pozostaje nadal GS. Do niej dołączyły placówki sieci Leviatan, Rabat, Groszek, LD, EKO oraz innych przedsiębiorstw oferujących franczyzowy system uczestniczenia w projektach sieciowych. Wobec powyższego faktu poważnemu ograniczeniu ulega handel na zasadzie sprzedaży obwoźnej czy bazarowej oferujący głównie wyroby lokalnych wytwórców i producentów. Również van-selling stracił na swojej popularności, głównie ze względu na koszty, chociaż był bardzo akceptowalną formą nabywania produktów, zwłaszcza na terenach pozaaglomeracyjnych.

O procesie kompleksowej realizacji zamówienia w przypadku terenów wiejskich Zdzisław Müller mówi, że od strony logistycznej obsługa odbiorców prosperujących na wsiach nie wymaga od dystrybutora podczas planowania procesu realizacji dostaw brania pod uwagę tak wielu czynników, jak to ma miejsce w przypadku dużych miast (np. natężenie ruchu, liczne ograniczenia w parkowaniu samochodów dostawczych czy stałe bądź czasowe zakazy wjazdu znacznie utrudniające rozładunek towaru wydłużają cały proces realizacji dostawy). W przypadku terenów wiejskich takie czynniki nie występują, a jeśli nawet, to mają charakter incydentalny. W związku z powyższym obsługa terenów wiejskich jest mniej kłopotliwa i bardziej przewidywalna dla organizacji dostaw.

Zdzisław Müller podkreśla, że dla osoby prowadzącej handel na wsi pełna rzetelność w realizacji współpracy jest najistotniejszą cechą, jaką musi charakteryzować się dostawca. Zaufanie, jakie buduje się latami, przynosi wymierne efekty, a każda tzw. wpadka wymaga wielomiesięcznych korekt w funkcjonowaniu dostawcy. Właściciel sklepu to nadal na wsi pozycja prestiżowa, a ewentualne potknięcia w jego działalności wynikające z błędów dostawcy nie pozostają w tym środowisku anonimowe. - Istnieje pewna odmienność w sposobie funkcjonowania wiejskich placówek handlowych, w szczególności dotycząca godzin otwarcia sklepów, które są tu dostosowane do rytmu życia wsi – mówi dyrektor. - W przeciwieństwie do miast zaczynają one wcześniej pracę i wcześniej też ją kończą, zdecydowanie częściej są zamykane przy okazji niedziel czy innych świąt, zwłaszcza o charakterze kościelnym. Zdecydowanie częściej właściciele sklepów decydują się na wyjazdy zaopatrzeniowe do placówek typu cash&carry czy placów targowych. Wynika to głównie z przeświadczenia, że ta forma zakupów daje kupującemu pełną możliwość swobodnego wyboru towaru zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym.

Oczywiście dostawy loco placówka też stały się często praktykowaną formą nabywania, ale opierają się one głównie na dostawcach o ustalonej reputacji, mogących pochwalić się wieloletnią i ugruntowaną opinią nabywającego.

Odmienność sklepu wiejskiego najbardziej widoczna jest w oferowanym asortymencie i sposobie jego eksponowania. Produkty półki premium nie będą tak szeroko prezentowane jak w mieście, chociaż nie oznacza to, że są tu nieobecne. Z pewnością ich oferta będzie węższa i często będą miały charakter podarunkowy (efektowne, kolorowe opakowania, duże gabaryty, często niekonwencjonalny wizerunek). Znacznie rzadziej natrafimy tu na produkty koneserskie charakteryzujące się niestandardowymi walorami smakowymi, ale i ponadnormatywną ceną. Szerszą reprezentację znajdą tu produkty średniej i dolnej półki. Produktom spożywczym towarzyszyć często będą produkty nie konsumpcyjne, lecz związane z tym produktem (np. piwom - szklanki, otwieracze, wódkom - kieliszki, karafki itp.)

Handel obszarów wiejskich jest znaczniej bardziej „zlojalizowany” z rynkiem producentów lokalnych, stąd też natrafimy tu na szerszą ofertę produktów regionalnych, których głównym atutem bywa niewygórowana cena.

ESKa

data dodania: 31.05.2010
do druku | wyślij znajomemu

Zobacz pozostałe artykuły


Nowe żółte Frugo Nowe żółte Frugo

W tym tygodniu w sklepach pojawi się żółte papajowe Frugo

>>
Nowe fixy Knorr Nowe fixy Knorr

Nowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ

>>
Energetyczna edukacja Haribo Energetyczna edukacja Haribo

Rusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię

>>

Komentarze

Dodaj nowy komentarz