Sytuacja w handlu - Co można zrobić lokalnie?

Sytuacja w handlu - Co można zrobić lokalnie?

WYBORY SAMORZĄDOWE będą okazją do podsumowania działań władz lokalnych także z perspektywy ich współdziałania z małymi i średnimi przedsiębiorcami. Do której to grupy należy większość detalistów. Będzie też można baczniej przyjrzeć się, czy w dalszej perspektywie rozwoju regionów, miast i gmin politycy mają zamiar uwzględnić potrzeby kupców.

Słowa kluczowe: Sytuacja w handlu

Przy okazji wyborów spytaliśmy lokalnych przedstawicieli partii, co zrobili dotychczas dla zrównoważonego rozwoju handlu w swoim regionie i jaki mają w tej dziedzinie program, co mają do zaproponowania małym, lokalnym przedsiębiorcom.

 

Łukasz Wyszkowski, radny Platformy Obywatelskiej Rady Miejskiej Wrocławia od 2007 r.: - Z przykrością muszę powiedzieć jako przedstawiciel samorządu wrocławskiego, że sprawy drobnego handlu nie są traktowane z taką uwagą, jak powinny. Panuje przekonanie, co do niedawna można było uważać za słuszne, iż nadrobienie różnic cywilizacyjnych w stosunku do krajów zachodnich musiało się wiązać z dużymi inwestycjami. Zależało nam na przyciągnięciu dużego kapitału, biznesu, ale raczej w makroskali. Na margines zepchnięto myślenie i troskę o lokalny, mały biznes, w tym i drobny rodzimy handel. Obecnie jesteśmy w innym punkcie rozwoju – musimy zmienić myślenie i zacząć budować inne relacje społeczne, a to wymaga też otwarcia się na potrzeby drobnego handlu.

Dotychczas budowaliśmy Wrocław jako miejsce spotkań, tworzyliśmy kulturę wielkomiejską, otwartą na turystów. Wrocław miał stać się miastem wizytówką. I ten cel został osiągnięty. Natomiast dotychczas nieco mniej zajmowano się komfortem życia mieszkańców, a handel detaliczny i usługi są tymi elementami życia, które ten komfort stwarzają. Tu nie chodzi tylko o biznes. To jest jedna z podstawowych interakcji społecznych, dzięki którym buduje się pewien potencjał i tożsamość lokalną. Jeśli miasto dba o swój rozwój, to nie może pozostawić kupców samych sobie. Dotychczas jednak potrzeby tej grupy społecznej były traktowane po macoszemu. I właściwie tylko dzięki uporowi i konsekwencji w działaniu samych kupców, którzy potrafili się zrzeszyć i zrealizować swoje inwestycje, stworzyć sobie i innym miejsca pracy, mieszkańcy nie zostali do końca pozbawieni komfortu korzystania z ich usług, mają dostęp do tradycyjnego handlu.

Uważam, że obecnie jesteśmy u kresu realizacji wizji rozwoju dynamicznego i innowacyjnego, ale związanego z dużym zagranicznym kapitałem. Teraz powinniśmy zadbać o wygodę życia mieszkańców – ułatwić dostęp do usług i drobnego handlu, ale nie na obrzeżach miasta czy w samym centrum, ale w dzielnicach, lokalnie. Kiedyś miejsca handlu – targi, targowiska to były miejsca spotkań ludzi. Dziś tę rolę przejęły galerie handlowe, które sprytnie realizują ideę łączenia miejsca handlu z miejscem spotkań.

We Wrocławiu jesteśmy w przededniu dużej dyskusji ustrojowej i chcemy w tę debatę włączyć handel. Poprzez rady osiedla chcemy namówić detalistów i rzemieślników do tworzenia centrów handlowych. Nowoczesny rynek wymaga budowania świadomego konsumenta, a taki chętnie zamówi usługę i kupi u znanego partnera handlowego – detalisty, którego zna i któremu ufa. Dyskonty sieciowe są miejscami anonimowymi. Tak naprawdę chętniej robimy zakupy w małych sklepach, gdzie spotykamy znajomych oraz sąsiadów i gdzie jesteśmy rozpoznawalni przez kupca. Myślę, że szansą dla detalu są także produkty regionalne. Dowodem na to jest reaktywacja choćby lokalnego browaru w Lwówku Śląskim. Handel jego produktami to szansa dla drobnych kupców.

Ideą jest docelowe budowanie świadomego konsumenta, to powinno być głównym działaniem władz regionalnych. Warto tu dodać, że silny drobny lokalny handel wspomaga także lokalną wytwórczość. Trzeba kreować inteligentną politykę czynszową, wspierającą lokalnych przedsiębiorców. Opłaty targowe stanowią nikły procent dochodów budżetowych. Sytuacja budżetowa Wrocławia jest jednak teraz trudna w związku z ogromnymi wydatkami związanymi z EURO 2012, a i ostatnie spowolnienie gospodarcze tej sytuacji nie poprawiło. Wrocław jest pod dużą presją kredytową i trzeba się rozsądnie przyglądać wpływom do budżetu. Realnie jednak trzeba zastanowić się, które opłaty można obniżyć, by napędzić koniunkturę, bo one wrócą potem do budżetu w formie podatków. Wygląda na to, że wraca koniunktura na świecie. I dlatego będzie można zmienić politykę czynszową, usprawniając ściągalność opłat, by świadomie móc obniżyć czynsze dla handlowców. Namawiam też samych detalistów do zrzeszania się w związki czy stowarzyszenia, gdyż wtedy ich głos ma większą siłę. Rolą samorządu musi być zrozumienie wspólnoty interesów, a wobec silnego reprezentanta interesów żadna władza nie będzie mogła zostać obojętna. Na przykład w Jeleniej Górze miasto bardzo intensywnie włączyło się w pomoc kupcom w założeniu spółki.

Wielu radnych rozumie wagę handlu nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także społecznego. W tym kontekście kwestie zagospodarowania przestrzennego są wtórne, jeśli w punkcie centralnym znajdzie się mieszkaniec i jego komfort życia. Udało się zbudować tożsamość wrocławską. Teraz trzeba wokół społeczności wskazać miejsca, gdzie mogłyby istnieć małe targi – także jako miejsca wymiany pomiędzy lokalnymi mieszkańcami. Każdy rzemieślnik mógłby przyjść i sprzedać swoje wyroby.

Polskie prawo nie zezwala na działania samorządów, które mogłyby regulować liczbę określonych punktów handlowych w danym miejscu o określonym asortymencie. Może obniżać czynsze na lokale, ułatwiać dobrym kupcom budowanie swoich lokali, wskazywać lokalizacje, podciągać infrastrukturę, linie autobusowe. Gmina może też przy hali kupieckiej zbudować ogólnodostępny parking, przejścia dla pieszych itd. To jest duży wkład w inwestycję. Ułatwienie dostępu do punktów handlowych to jest wyzwanie dla władzy.

We Wrocławiu powołujemy specjalny zespół, który będzie pracował nad tym, jak wspierać drobny handel – od monitorowania rozwiązań prawnych począwszy, a na współpracy przy planowaniu lokalnych centrów skończywszy. Postaramy się przy każdym takim lokalnym centrum znaleźć przestrzeń dla kupców, ale jednocześnie oczekujemy, że sami kupcy chętnie będą współpracować, uczestniczyć w ogólnodostępnych debatach – miejsca drobnego handlu i usług we Wrocławiu. Trzeba szukać miejsca na współistnienie. Nie możemy nakazać zamykania hipermarketów, ale musimy pomóc drobnej przedsiębiorczości na realizowanie swojego biznesu.

 

Radosław Mołoń, sekretarz Rady Dolnośląskiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, kandydat na radnego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego: - Przed wyborami samorządowymi kierownictwo SLD przygotowuje ogólny kierunek działań, natomiast regiony opracowują osobny program wyborczy. Najważniejszą wytyczną jest zabieganie o inwestycje w infrastrukturę, a w szczególności w budowę dróg. Są okręgi, gdzie to zadanie jest wyjątkowo priorytetowe – tak jak nasz dolnośląski. Strategia wyborcza SLD dla naszego województwa jest opracowana przez zespół analiz i strategii Lewicy Demokratycznej. Wynika z niej, że ze względu na to, iż Dolny Śląsk jest w dużej mierze regionem turystycznym, należy ułatwić dostęp do miejscowości turystycznych i uzdrowisk mieszkańcom całego regionu i nie tylko. To umożliwi także rozwój handlu i usług w tych naznaczonych wysokim bezrobociem częściach Dolnego Śląska. Co z tego, że tu można znaleźć dobry produkt, jeśli dojazd jest utrudniony.

Od 2006 r. SLD miała znikomy wpływ na politykę regionalną. W Sejmiku Województwa Dolnośląskiego mamy tylko czterech radnych. To za mało, by stworzyć klub. Nie byliśmy w stanie jako partia niczego wywalczyć w żadnej dziedzinie życia. Na Dolnym Śląsku jedynie w Legnicy władzę sprawuje prezydent z naszego ugrupowania i tu działa program „Studium uwarunkowania i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Legnicy”. Zawiera on między innymi sposoby zrównoważenia rozwoju handlu i usług – problem umiejscowienia dużych marketów, a jednocześnie stworzenia warunków dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Jest tu wiele elementów, z których mogą korzystać mali przedsiębiorcy, jak choćby prawo pierwokupu lokalu dzierżawionego przez najemcę, zwolnienie z niektórych opłat przez pierwszy okres prowadzenia działalności. Zadaniem samorządu powinno być stworzenie jak najlepszych warunków dzierżawcom do prowadzenia działalności, bo to przynosi zyski dla miasta. Wprowadzenie rozwiązań systemowych jest procesem długofalowym, w samorządzie można chociaż tworzyć dogodne warunki.

Lokalizacja dużych centrów handlowych na obrzeżach Legnicy była szansą na stworzenie z tego miasta ośrodka subregionalnego, wokół którego usytuowane są takie miasta, jak Jawor. Mieszkańcy tych mniejszych ośrodków mogą korzystać także z dużych centrów handlowych. Teraz należy pomyśleć o drobnych przedsiębiorcach i wesprzeć ich w działalności.

Z inicjatywy SLD w 2003 r. Rada Miejska Wrocławia przyjęła uchwałę w sprawie przyjęcia programu Gminy Wrocław wspierania małych i średnich przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na terenie Wrocławia. Są w niej zawarte wszystkie propozycje ulg w opłatach lub zwolnieniach z opłat dla detalistów. Dotychczas jednak jej przepisy były zastosowane trzy razy. Naszym pomysłem jest także stworzenie samorządowego lobby powiatów, które zabiegałoby o zrównoważony rozwój wszystkich części Dolnego Śląska dla wspólnego dobra mieszkańców. Jako SLD inwentaryzujemy cały region, nie tylko jego stolicę.

 

Robert Ławski, przewodniczący Rady Powiatowej SLD w Wałbrzychu: - Uważam, że sposobem na pomoc detalistom w prowadzeniu przez nich działalności, by równoważyć rozwój handlu, jest inwestowanie przez samorządy w infrastrukturę, nie tylko drogową. Inwestowanie w rewitalizację starych dzielnic oraz stworzenie systemu ich monitoringu. Tylko wtedy klient zechce przyjść do placówki handlowej. Kiedy bezpiecznie i w estetycznym miejscu będzie mógł zrobić zakupy. Jeśli gmina, miasto będzie przygotowywało nowe tereny pod budownictwo mieszkaniowe, to w tych miejscach powstaną nowe punkty handlowe i usługowe, nowe miejsca pracy. Od kiedy budżety gmin są zasilane z podatków CIT i PIT, samorządom zależy, żeby w danym regionie powstawało więcej miejsc pracy. Ogromnym problemem jest to, że część samorządów pozbyła się własnych lokali i nie ma wpływu na czynsze, które płacą handlowcy. Jedyne, co może zrobić w takiej sytuacji, to stosować ulgi w pasie drogowym, który do nich należy. To może choć częściowo obniżyć koszty działalności restauratorów, którzy mają ogródki piwne.

Wspomagać handlowców można także poprzez stosowanie ulg lub wręcz zwolnienie z opłat handlowców, którzy uczestniczą w lokalnych imprezach promujących gminy. Takich targów, jarmarków jest bardzo wiele w gminach Dolnego Śląska. Można na nich także promować lokalne produkty.

Jeśli chodzi o pomoc kupcom w budowaniu hal o wyższym standardzie, samorządy mają możliwość zapewnienia odpowiedniej infrastruktury. Co z tego, że kupiec czy kupcy zrzeszeni w stowarzyszeniu znajdą plac, a nie będzie infrastruktury: dojazdu, parkingu, uzbrojenia terenu. Inwestycja staje się za droga. Samorząd nie dofinansuje budowy hali, ale może pomóc organizacyjnie i inwestując w infrastrukturę na swoim terenie, który wydzierżawi kupcom.

Wobec dosyć ograniczonych możliwości samorządów w stosowaniu ulg opłat czynszowych, można pomyśleć o ulgach bądź zwolnieniach z podatków tych organizacji biznesowych czy pozarządowych, które korzystając między innymi ze środków unijnych, zajmują się szkoleniem bezrobotnych, przyuczaniem do nowych zawodów, do prowadzenia działalności gospodarczej itp. Samorządy mogą ściślej współpracować z organizacjami pozarządowymi, także stowarzyszeniami kupieckimi czy biznesowymi przy pozyskiwaniu lokali, wskazywaniu, w jakim kierunku prowadzić szkolenia, na jaką działalność gospodarczą jest zapotrzebowanie w danym regionie.

Dobrą ideą stymulującą także rynek detalu jest powstawanie Specjalnych Stref Ekonomicznych. W Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej powstały małe firmy, które obsługują ludzi tam pracujących w wielkich zakładach. Przykładem dobrego działania gminy na rzecz zrównoważonego handlu jest program aktywizacji Poniatowa – zaniedbanej dzielnicy Wałbrzycha usytuowanej przy strefie ekonomicznej. Odrestaurowano tam stare kamienice, dzięki czemu stworzono warunki, w których można prowadzić działalność gospodarczą.

Jako kandydat do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego będę zabiegał o zrównoważony rozwój całego Dolnego Śląska, a nie tylko Wrocławia, który stał się największym beneficjentem środków samorządowych i unijnych. Weszliśmy do Unii, żeby wyrównywać szanse rozwojowe. W moim regionie: Wałbrzych, Kotlina Kłodzka stawiamy na turystykę i będziemy kłaść mocny nacisk na pozyskiwanie środków na infrastrukturę – przede wszystkim budowę dróg, na usprawnienie transportu kolejowego, bo tylko dogodny dojazd do miejscowości turystycznych może zapewnić ich rozwój, a co za tym idzie – rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Gdy wrocławianin szukając oferty weekendowej, będzie miał możliwość szybkiego i dobrego dojazdu do miejscowości turystycznych Dolnego Śląska, to wybierze tę ofertę, a nie ofertę weekendową innego województwa.

 

Piotr Babiarz, przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości Rady Miejskiej Wrocławia i Rafał Czepil, radny PiS, pracuje m.in. w komisji inicjatyw gospodarczych, koordynator Rady ds. Małej Przedsiębiorczości: - W naszym programie kładziemy duży nacisk na zrównoważony rozwój nie tylko miast i regionów, ale także poszczególnych sektorów życia społeczno-gospodarczego. We Wrocławiu rozumiemy to tak, aby była równowaga pomiędzy dużym biznesem i handlem wielkopowierzchniowym a drobnym handlem, bo on jest tą działalnością gospodarczą, która bardziej identyfikuje się z miastem, rynkiem. To drobni przedsiębiorcy, w tym detaliści, wypracowują podatki, które zasilają miejską kasę.

Te małe przedsiębiorstwa zatrudniające do 50 osób generują miejsca pracy. W 2003 r. dzięki także obecnym działaczom PiS Rada Miasta przyjęła uchwałę w sprawie przyjęcia programu Gminy Wrocław wspierania małych i średnich przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą na terenie Wrocławia. Program ten opisuje działania gminy Wrocław w zakresie zagospodarowania przestrzennego, polityki finansowej, gospodarowania nieruchomościami i lokalami użytkowymi, stanowiącymi własność gminy. Zadaniem radnych było przyjęcie tej uchwały, natomiast organem wykonawczym jest prezydent miasta. Niestety, części zapisów tej uchwały nie udało się zrealizować. Nie udało się w ramach planu zagospodarowania przestrzennego wskazać terenów pod przyszłą budowę hal kupieckich.

Władze Wrocławia często powtarzają, że chcą ucywilizować handel targowy. Zapisy tej uchwały wychodzą naprzeciw tych deklaracji. Dają zielone światło inwestycjom tych kupców, którzy się zrzeszają i zakładają porozumienia kupieckie, stowarzyszenia. W każdym dużym mieście na zachodzie obok dużych sklepów istnieją bazary. Należy przygotować infrastrukturę pod te bazary, by potem miasto mogło czerpać korzyści finansowe z działalności kupców. Mamy wrażenie, że miasto wstydzi się handlowców w ścisłym centrum i stąd takie decyzje.

Do tej pory plac targowy kojarzył się z szynkami sprzedawanymi wprost ze stolika, a przecież projekty budowlane hal kupieckich proponowane przez samych przedsiębiorców są bardzo ciekawe i nowoczesne. Detaliści prosili nas o wsparcie dla swoich idei. Zaproponowaliśmy więc prezydentowi stworzenie Rady ds. Małej Przedsiębiorczości, która działałaby przy prezydencie Wrocławia. Została powołana zarządzeniem Prezydenta Wrocławia 30 listopada 2009 r. Do jej zadań należy wypracowywanie rekomendacji służących rozwojowi mikro i małych przedsiębiorstw we Wrocławiu, prowadzenie stałego monitoringu kondycji i potrzeb mikro i małych przedsiębiorców, przekazywanie informacji istotnych dla mikro i małych przedsiębiorców; wskazywanie możliwości i kierunków rozwoju mikro i małych przedsiębiorców. To zarządzenie jest umową z panem prezydentem co do kilkunastu projektów, które mają być zrealizowane do końca bieżącego roku.

Ponieważ dotychczas były ogromne kłopoty w komunikowaniu się lokalnych przedsiębiorców z prezydentem, w skład rady wchodzi wiceprezydent odpowiedzialny za rozwój gospodarczy po to, by ustalenia miały swoją wagę. Ponadto w jej składzie znaleźli się przedstawiciel Rady Miejskiej wyznaczeni przez jej przewodniczącego, przedstawiciele siedmiu organizacji okołobiznesowych, stowarzyszeń kupieckich. Katalog osób uczestniczących w pracach tego gremium nie jest zamknięty, mogą się zgłaszać chętni – przedstawiciele zainteresowanych organizacji. Dostrzegamy słabość organizacji kupieckich w kwestii lobbingu na rzecz swoich interesów, dlatego mamy nadzieję, że uczestnictwo w pracach Rady ułatwi komunikację pomiędzy drobnymi przedsiębiorcami a prezydentem miasta i że obie strony będą mogły artykułować swoje potrzeby i przedstawiać plany rozwoju. Dziś jest tak, że strony dowiadują się o zamierzeniach i problemach poprzez media. Kupcy przychodzili do nas i powoływali się na zapisy uchwały z 2003 r., która nie jest realizowana. Istnienie tej rady może spowodować, że jej zapisy zaczną być realizowane.

Jeśli chodzi o problematykę związaną z zagospodarowaniem przestrzennym, polityką opłat targowych czy za dzierżawę gruntów, trudno wypowiadać się a`priori, jakie rozwiązania mogą być korzystne dla obu stron. Dziś nie chcemy zakładać, że obniżenie opłat i podatków będzie trafioną decyzją. Liczymy, że na poziomie Rady strony uczestniczące w jej pracach będą artykułować swoje potrzeby: pan prezydent będzie informował o kierunkach rozwoju miasta, a przedsiębiorcy - choćby o barierach związanych z prowadzeniem działalności. W ramach działań Rady chcielibyśmy przekonywać prezydenta i wskazywać te miejsca, gdzie mogą powstawać hale kupieckie – na osiedlach mieszkaniowych, gdzie okoliczni mieszkańcy mogliby robić zakupy. Estetycznie wkomponowane w osiedla hale nie przynosiłyby wstydu miastu.

Dziś w centrum Wrocławia zamarły ciągi handlowe, komunikacyjne, bo handel został wyprowadzony poza miasto lub do galerii handlowych. W samym centrum pozostała gastronomia oraz banki. Uważamy, że dobrą polityką byłoby ożywienie centrum poprzez umożliwienie detalistom prowadzenia działalności na przykład w butikach, małych sklepikach itd. Mamy w mieście przykłady, że mieszkańcom potrzebne są małe spożywcze sklepy detaliczne. Protest mieszkańców Biskupina (dzielnicy Wrocławia) przeciwko zmianie charakteru placówki ze sklepu mięsnego na bank jest tego koronnym przykładem. Tutaj co prawda władze miejskie nie miały wpływu na tę sytuację, bo właścicielem lokalu była prywatna osoba, ale chodzi o pokazanie potrzeb mieszkańców.

Pewną nadzieją na przywrócenie dawnych tradycyjnych ciągów handlowych jest realizowany obecnie plan rewitalizacji Nadodrza włącznie z ulicą Jedności Narodowej, gdzie tradycyjnie mieściło się dużo małych sklepów, punktów usługowych itp. Proponowaliśmy rozwiązania, aby obniżać czynsze przedsiębiorcom w centrum miasta prowadzącym inną działalność niż gastronomia. Można na etapie przetargów wyraźnie wskazywać charakter działalności, który ma mieć dana placówka. Żaden biznes nie jest w stanie konkurować z sieciami banków. Tylko tak można próbować stymulować zrównoważony rozwój. Błędem była realizacja dużych galerii w centrum miasta. Drobny handel do centrum możemy dziś ściągnąć tylko poprzez obostrzenie specyfikacji przetargowej, a samo miasto może na tym skorzystać – więcej ludzi w centrum, większa suma z podatków pozostanie w kasie miasta.

 

Stanisław Longawa, wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego, wiceprezes zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego: - Sytuacja rynkowa, w jakiej obecnie się znajdujemy, nie jest korzystna dla handlu detalicznego. Ekspansja dużych sieci handlowych, powstawanie galerii kreuje nowe szlaki handlowe, omijające indywidualne sklepy. Kiedyś klient przemieszczał się od jednego sklepu do drugiego, dziś woli robić zakupy w jednym miejscu – w dużym centrum handlowym. Dodatkowo centra handlowe oferują wiele atrakcji, jak choćby kino, restauracje etc. To jest zjawisko nieuniknione. Coraz więcej tych obiektów powstaje też w mniejszych miastach powiatowych i to utrudnia prowadzenie działalności małym detalistom. Mimo tych niekorzystnych tendencji istnieje sporo instrumentów mogących wspierać sektor mikro i małych przedsiębiorstw. Na przykład przedsiębiorcy mogą korzystać z pomocy finansowej na tworzenie nowych miejsc pracy.

Można toczyć długie dyskusje, czy ograniczanie funkcjonowania dużych sieci jest pro przedsiębiorcom, za czy przeciw. Bardziej sprawnym instrumentem, który może wpływać na wyrównywanie szans pomiędzy drobnym handlem a sieciowym jest kontrolowanie przestrzeganie prawa pracy w dużych jednostkach handlowych. Wymuszanie przestrzegania reguł związanych z prawem pracy wiąże się z odpowiednimi kosztami działalności i może równoważyć poziom konkurencyjności względem firm rodzinnych.

Uważam, że jednym ze sposobów czy kierunków działania, które mogłyby wpłynąć na zrównoważony rozwój handlu jest konieczność silnej integracji środowiska detalistów, drobnych przedsiębiorców. Przedstawiciele każdego poziomu administracji – gminnej, powiatowej, wojewódzkiej powinni mieć partnera społecznego, z którym mogliby konsultować swoje decyzje gospodarczo-społeczne. W Europie istnieją bardzo dobre przykłady takiego współdziałania. Są tam aktywne środowiska tworzące platformy porozumienia wytwórców, sprzedawców i konsumentów. Najsilniej działają w branży rolniczej, szczególnie we Francji i Niemczech. W warunkach wolnego rynku trzeba budować świadomość, że wspólny interes tych trzech podmiotów pozwala na przeciwstawienie się ekspansji wielkich sieci handlowych. Ważny dla subregionów surowiec, który jest dostępny na miejscu, powinien być tu przetworzony i sprzedawany. Trzeba umieć nakłonić konsumenta, by w konkurencji z innymi równoważnymi towarami kupił ten produkt regionalny. Trzeba mieć świadomość, że pieniądz, który funkcjonuje w systemie regionalnym czy subregionalnym przynosi większą korzyść dla regionu i częściej istnieje w obrocie.

Pomysłem może być promowanie takich przykładów współdziałania, które już w danym regionie istnieją. Jest spora grupa przedsiębiorców w Polsce, którzy w swojej strategii bazują na marce polskiej. Warto rozwijać tę ideę, myśląc także o marce regionalnej. Tę markę władze samorządowe mogą wyróżniać znakiem jakości, który wesprze jego promocję.

Kwestie zagospodarowania przestrzennego są w gestii samorządów lokalnych – gmin. Tylko oni podejmują decyzje co do rozwoju danego regionu. Precyzyjne ingerowanie z ich strony w plany zagospodarowania przestrzennego wymagają wielkiej odwagi. Żyjemy w takiej kulturze prawnej, w której nie jesteśmy przyzwyczajeni, że na poziomie lokalnym można w sposób bardziej restrykcyjny narzucać ograniczenia co do prowadzenia działalności handlowej czy budowlanej. Nie znam gminy, która odważyłaby się takie twarde regulacje stosować i obawiam się, że musi upłynąć jeszcze trochę czasu, by rady gminne odważyły się intensywniej niż dotychczas artykułować ograniczenia w planach zagospodarowania przestrzennego.

Szansą dla detalu jest powrót do formuły targowej, ale w nowoczesnej formie, która mogłaby istnieć w centrach miast czy na osiedlach. To byłaby konkurencja dla dużych obiektów handlowych usytuowanych najczęściej na obrzeżach miast, gdyż w jednym miejscu skoncentrowana byłaby szeroka oferta handlowa. Takie place handlowe nie musiałyby działać codziennie, być może dwa razy w tygodniu, tylko trzeba klienta przyzwyczaić, że w określonym czasie i miejscu jest dostępna określona oferta handlowa. Dobrym przykładem jest reaktywowane targowisko w Gierałtowie na Dolnym Śląsku. Powstało dzięki uporowi jednego producenta, który codziennie pojawiał się na placu z serem własnej produkcji. Z czasem dołączyli inni. Istnieją przecież instrumenty prawne, aby takie targi mogły funkcjonować.

Ciekawą propozycją prowadzenia dialogu pomiędzy producentem, handlowcem i konsumentem są lokalne grupy działania funkcjonujące w ramach Programu LEADER +. Beneficjentami pomocy są przede wszystkim „Lokalne Grupy Działania”, czyli związki partnerów publicznych i prywatnych wspólnie podejmujących działania innowacyjne związane z rozwojem obszaru wiejskiego. Są środki unijne w ramach tego programu dla przedsiębiorstw micro. To szansa dla producentów na promowanie produktów lokalnych, a w ślad za tym dla detalistów, którzy zechcą handlować regionalnym towarem. Zachęcam przedsiębiorców i handlowców do zrzeszania się, aby partner administracyjny miał partnera społecznego do prowadzenia konsultacji i wzbudzania zainteresowania konsumentów produktem regionalnym.

Zebrała Aldona Andrulewicz

 

OCZEKIWANIA DETALISTÓW WOBEC SAMORZĄDOWCÓW

Janusz Rakowski, prezes Kongregacji Przemysłowo-Handlowej: - Najważniejsze, aby samorządowcy zrozumieli, co to jest zrównoważony rozwój miast i gmin. Właśnie w tym należy oczekiwać szansy dla firm lokalnych. Na rynku lokalnym mogą być różni uczestnicy rynku, lecz nie można doprowadzać do tworzenia jednych kosztem drugich. I tutaj jest duże pole do działania dla samorządowców. Poza tym w samorządach konieczna jest absolutna kalkulacja podejmowanych decyzji, czy jest to decyzja zasilająca budżet lokalny jednorazowo, czy też dająca wpływy przewidywalne – długookresowo. Niestety, doświadczenia ostatnich lat wskazują na olbrzymie braki wiedzy w tym zakresie u wielu samorządowców, co skutkuje podejmowaniem negatywnych decyzji w stosunku do lokalnych firm. To tak, jakby ktoś podcinał gałąź, na której siedzi. Dlatego należy wybierać do samorządów osoby, które w życiu coś dobrego zrobiły, zarobiły na własny rachunek przynajmniej przysłowiową złotówkę, to może ostrożniej będą podejmować decyzje dotyczące lokalnego rynku. Samorząd terytorialny powinien podjąć uczciwy dialog z samorządem gospodarczym. Powinien być otwarty na postulaty i krytykę. Dlatego tak bardzo ważne są wybory samorządowe i wybór właściwych osób do reprezentowania naszych małych Ojczyzn!


data dodania: 12.08.2010
do druku | wyślij znajomemu

Zobacz pozostałe artykuły


Nowe żółte Frugo Nowe żółte Frugo

W tym tygodniu w sklepach pojawi się żółte papajowe Frugo

>>
Nowe fixy Knorr Nowe fixy Knorr

Nowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ

>>
Energetyczna edukacja Haribo Energetyczna edukacja Haribo

Rusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię

>>

Komentarze

Dodaj nowy komentarz