
SKLEP OLIVKA W KOBYLNIKACH Staramy się oferować towar w atrakcyjnych cenach i często organizować promocje, o których wieści błyskawicznie roznoszą się „pocztą pantoflową”. Stawiamy też na miłą obsługę.
Ważne jest, aby dbać o klienta, ponieważ tylko wtedy będzie wracał do sklepu – zdradza receptę na sukces w handlu Damian Pyzdrowski, współwłaściciel sklepu spożywczego Olivka.
W Kobylnicach, niewielkiej wsi w województwie wielkopolskim, przy głównej drodze prowadzącej z Poznania do Szamotuł, znajduje się pasaż handlowy Olivka. Odwiedzający go klienci mogą nie tylko zrobić tutaj zakupy w samoobsługowym sklepie spożywczym, czy sklepie dla amatorów wędkarstwa, ale również odpocząć w kawiarni, salonie SPA lub skorzystać z oferty drukarni i sąsiadującej z kompleksem handlowo-usługowym stacji gazu.

Właścicielami sklepu spożywczego Olivka, zajmującego lokal o powierzchni ponad 150 m2, z których 130 m2 przeznaczono na salę sprzedaży, są ojciec i syn – Mieczysław i Damian Pyzdrowscy. - Prowadzimy sklep wspólnie z mamą Bogumiłą i siostrą Anitą. To nasz rodzinny biznes, nie zatrudniamy nikogo z zewnątrz. Rodzice mają wieloletnie doświadczenie w handlu. Mama pracowała między innymi w Tesco, a ojciec był już wcześniej współwłaścicielem sklepu. Jednak rodzice zawsze myśleli o własnym sklepie. W lutym ubiegłego roku nadszedł czas, aby zrealizować to marzenie – mówi Damian Pyzdrowski. I choć praca „na swoim” ma wiele zalet, to - jak przyznają właściciele - prowadzenie rodzinnego biznesu niesie za sobą również problemy, np. kto ma stanąć za ladą podczas świąt czy rodzinnych uroczystości. A zamknięcie sklepu nie zawsze jest dobrze odbierane przez klientów, którzy zawiedzeni zamkniętymi drzwiami mogą udać się do oddalonej o kilka kilometrów konkurencji. W sąsiedniej wsi Napachanie znajdują się dwa sklepy spożywcze, we wsi Chyby funkcjonuje sklep Żabka. W położonym niedaleko Kiekrzu jest kilka mniejszych sklepów i market Lewiatan.

Stali klienci Olivki to przede wszystkim mieszkańcy wsi Kobylniki. Chętnie zatrzymują się tutaj również kierowcy zmierzający ulicą Szamotulską do lub z pracy. - Jesteśmy jedynym sklepem w okolicy czynnym od 5.00 rano, co przyciąga osoby rozpoczynające pracę o godzinie 6.00. Największy ruch jest rano, od godziny 5.00 do 11.00, później klienci robią zakupy przede wszystkim od godziny 15.00 do 19.00. Jednak sklep jest otwarty aż do 22.00, ponieważ nie każdy kończy pracę już o 16.00 – tłumaczy konieczność prowadzenia sprzedaży przez 17 godzin na dobę Damian Pyzdrowski. Klienci doceniają nie tylko dogodne godziny otwarcia sklepu, ale przyciąga ich również szeroki asortyment artykułów spożywczych, uzupełniony o najpopularniejsze kategorie kosmetyków i chemii gospodarczej. Na liście blisko 6000 pozycji w asortymencie znajdują się m.in. warzywa, owoce, mięso i wędliny, nabiał, napoje, pieczywo i inne „obowiązkowe” kategorie tradycyjnego „spożywczaka”, a także alkohole, papierosy, prasa, środki czystości, produkty do pielęgnacji ciała. Na sklepowe półki trafiają przede wszystkim artykuły będące odpowiedzią na oczekiwania klientów. Jeżeli pada pytanie o konkretną markę, która jest nieobecna w asortymencie, właściciele zaraz następnego dnia uzupełniają braki. Wpływ na ofertę ma również przedstawiciel handlowy, którego zadaniem jest doradzić zakup dobrze rotujących produktów. Jednak, jak podkreślają państwo Pyzdrowscy: - Tutaj teorii nie ma. Często przedstawiciel mówi, że towar nie schodzi, a my go bierzemy i dobrze się sprzedaje. Dlatego przede wszystkim warto brać pod uwagę oczekiwania klientów. Ofertę warto też wzbogacać nowościami, zwłaszcza produktami reklamowanymi w telewizji. Asortymentem, który ma swoją stałą klientelę, a którego często na próżno szukać w innych polskich sklepach są niemieckie słodycze oraz chemia gospodarcza. Produkty te dostarcza hurtownia Grab-Pol. - Mają one swoich amatorów, którzy specjalnie dla niemieckiej czekolady czy proszku do prania przyjeżdżają do sklepu. Inną kategorią, która zapewnia lojalnych klientów są świeże i dobrej jakości wędliny oraz mięso, które zamawiamy trzy razy w tygodniu w hurtowni – wskazuje produkty, które działają na klientów jak magnes Damian Pyzdrowski. Jednak największy zysk dla właścicieli sklepu przynoszą takie kategorie, jak chemia gospodarcza i napoje. Duży obrót generują papierosy, ale niestety z powodu bardzo małej marży przynoszą niewielki zysk. Mięso i wędliny generują około 20 proc. obrotu, ale i tutaj wskutek ubytków nie można nazwać kategorii najbardziej zyskowną. Średnia wartość koszyka zakupów to w sklepie Olivka około 20,00 zł.
Miesięczne obroty sklepu wynoszą między 70 000 a 90 000 zł, w zależności od pory roku. Na obroty wpływają m.in. święta, pogoda. - W okresie świątecznym sprzedaż maleje, ponieważ ludzie często dostają bony i jadą je zrealizować do dużych sieci handlowych. U nas nie można płacić bonami, ponieważ sklep mamy dopiero od lutego i nie zdążyliśmy jeszcze wszystkiego zorganizować. Natomiast na wzrost obrotów wpływa upalne lato, kiedy dużo osób kupuje piwo, napoje, lody. Na dworze jest dłużej jasno, a ludzie przesiadują do późna w ogrodach i grillują – prezentuje uzależnienie sprzedaży od kalendarza Damian Pyzdrowski. Na rentowność sklepu znaczny wpływ mają również opłaty związane z czynszem i mediami. Miesięczny koszt wynajmu sklepu wynosi 3500 zł netto. Rachunek za prąd w miesiącach letnich potrafi osiągnąć kwotę równą czynszowi.
Właściciele sklepu Olivka zamawiają towar w 10 hurtowniach, głównie o zasięgu regionalnym, oraz u kilku producentów. U tych ostatnich kupują przede wszystkim pieczywo, owoce i warzywa. Natomiast po wymagające szybkiego uzupełnienia braki w zapasach jeżdżą do Makro Cash&Carry. - Większość towaru przywożą nam hurtownicy. W Makro kupujemy raczej pojedyncze rzeczy, jest to około 15-20 procent całego asortymentu. Nie zdałoby egzaminu zaopatrywanie się w jednej hurtowni. Nie u każdego dostawcy można wszystko zamówić, a ważna jest również cena. Moim zdaniem, optymalna liczba dostawców, aby zaspokoić potrzeby takiego sklepu, jak nasz, to 12 hurtowników i producentów – wyjaśnia Damian Pyzdrowski.
Sklep w chwili obecnej nie należy do żadnej sieci. Właściciele zastanawiają się nad propozycją i warunkami przedstawionymi przez sieć handlową Rabat. Jednak negatywne doświadczenia z początków działalności sklepu nastrajają do dłuższego zastanowienia i przeanalizowania wszystkich punktów umowy. - Podjęliśmy próbę funkcjonowania w sieci ABC, ale płaciłem pieniądze i nie bardzo wiedziałem, za co, więc zrezygnowaliśmy. Teraz zastanawiamy się, czy ponownie zaryzykować wejście do sieci. Zaletą prowadzenia biznesu samodzielnie jest to, że można robić swoje i nie wiążą nas żadne ograniczenia czy zobowiązania. Jest trudniej, ale jest też większe pole manewru dla właścicieli. Natomiast prowadzenie działalności pod szyldem znanej sieci przyciąga klientów marką. Niestety, wśród ludzi utarł się stereotyp, że sklepy sieciowe mają niższe ceny, choć nie zawsze jest to zgodne z rzeczywistością – przedstawia zalety i wady integracji w sieci Damian Pyzdrowski.
Paula Wendland
Nowe fixy KnorrNowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ
>>
Energetyczna edukacja HariboRusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię
>>
Komentarze
Dodaj nowy komentarz