Handel hurtowy – Banany, cytrusy i spółka

Handel hurtowy – Banany, cytrusy i spółka

IMPORTERZY OWOCÓW I WARZYW Wśród najczęściej spożywanych przez nas owoców na pierwszym miejscu znajdują się jabłka - 63 proc., ale już kolejne pozycje zajmują owoce importowane: mandarynki - 47 proc., banany - 26 proc., pomarańcze - 19 proc., kiwi - 4 proc. oraz grapefruity - 3 procent.

Słowa kluczowe: Handel hurtowy

Z badań firmy IQS and Quant Group wynika, że owoce importowane stanowią dużą cześć menu Polaków. A jak to wygląda w praktyce? Główny Urząd Statystyczny podaje, że w ubiegłym roku sprowadzono do Polski 169 460 ton owoców świeżych lub suszonych - o 5,4 proc. mniej niż w roku 2007. Również mniej sprowadzono owoców cytrusowych świeżych lub suszonych – 426 080 ton - o 2,1 proc. mniej niż w 2007 r. Jedyny wzrost importu – w porównaniu z poprzednim rokiem - zanotowano w przypadku bananów świeżych lub suszonych – o 8,5 proc., których sprowadziliśmy 254 066 ton. Niestety, w tym roku proporcje wyglądają już nieco gorzej. - Według danych GUS za pierwsze sześć miesięcy 2009 r. wielkość importu (w kilogramach) ogółem owoców do Polski spadła o około 14 procent w stosunku do tego samego okresu roku poprzedniego – podkreśla Renata Oleszczuk, Brand Activation Manager w Chiquita Poland Sp. z o.o. - W tym samym czasie import bananów obniżył się tylko o 4 procent.

Na „bananowym rynku” niepodzielnie lideruje Chiquita. - To najbardziej znana marka bananów w Polsce – dodaje Renata Oleszczuk. - Jesteśmy dumni z faktu, że Chiquita to preferowana marka bananów aż 40 procent polskich konsumentów, którzy doceniają ich pyszny smak i wysoką jakość. Odbiorcami Chiquity są zarówno sieci handlowe, jak i odbiorcy hurtowi. Dlatego polscy konsumenci mogą kupić banany zarówno w supermarketach, jak i w sklepach warzywno-owocowych. - Oba kanały dystrybucji są dla nas jednakowo ważne – kontynuuje Renata Oleszczuk. – Prawie połowa naszej sprzedaży realizowana jest poprzez sieci handlowe, a druga połowa poprzez rynek hurtowy i detaliczny. Nasza firma zapewnia pełną kontrolę nad całym procesem technologicznym - od plantacji, przez transport morski i dojrzewanie. Dzięki tej dbałości o jakość, banany Chiquita wyróżniają się tym, że dłużej zachowują świeżość. Dbamy również o to, aby były we właściwy sposób eksponowane na sklepowej półce. W tym celu zapewniamy naszym odbiorcom specjalne regały do ekspozycji bananów i prowadzimy szkolenia dla sklepów na temat tego, jak należy obchodzić się z tym towarem.

Groźnym konkurentem Chiquity jest firma Citronex I ze Zgorzelca. - Nasza firma ma obecnie ponad 60 procent rynku polskiego – twierdzi Marek Szulc, General Manager w Citronex I Sp. z o.o. - Zdecydowana większość towaru, czyli około 90 procent, który trafia na półki supermarketów - Tesco, Carrefour, Metro Group, Biedronka, Lidl, Netto, Intermarché - pochodzi z naszego bezpośredniego importu z Ekwadoru. W całym roku 2009 nasz import wyniesie około 4,5 mln kartonów. Towar importujemy z Ekwadoru, ponieważ jest to największy eksporter bananów na świecie. Mamy sieć producentów, którzy dostarczają nam towar najwyższej klasy. Dzięki temu spełniamy wysokie wymogi jakościowe supermarketów w Polsce, Czechach oraz Niemczech. Samodzielnie czarterujemy statki z Ameryki Południowej do Europy, organizujemy załadunki w Ekwadorze, rozładunki w Europie oraz transport z portów Europy do magazynów w Zgorzelcu. W styczniu 2010 r. Citronex I otworzy nową dojrzewalnię bananów o powierzchni 10 000 m2. - Wtedy będziemy dysponowali największym kompleksem dojrzewalni w całej Europie – kontynuuje Marek Szulc. - Do istniejących już w Zgorzelcu 50 komór - pojemność 57 600 kartonów dołączy kolejne 60, co w sumie da 110 komór o pojemności około 130 000 kartonów. Dzięki temu w ciągu tygodnia będą mogły u nas dojrzewać banany, które jednorazowo zmieszczą się w ponad 100 tirach.

Czy wobec takich rozwiązań można mówić o sezonowości bananów? - Banany były przed laty produktem, który podlegał dosyć mocnym wahaniom, a szczyt sezonu przypadał na miesiące zimowe – mówi Renata Oleszczuk. - W tej chwili weszły już na stałe do diety polskiego konsumenta, że wahania sezonowe nie są aż tak duże.

- Banany są jednym z około 400 rodzajów warzyw i owoców, jakie oferujemy w zależności od pory roku – dodaje Marcin Panasiewicz, kierownik stoiska Owoce/Warzywa hali Makro w Warszawie. – U nas są dostępne „na okrągło”, a jednym momentem, kiedy drastycznie spada ich sprzedaż jest moment, gdy pojawiają się na naszym rynku truskawki. Słowa te potwierdza – zaopatrująca się w banany przede wszystkim właśnie w halach Makro - Danuta Ptaszyńska, właścicielka sklepu rolno-spożywczego o powierzchni sprzedaży około 50 m2 na warszawskich Bielanach: - W moim sklepie banany schodzą dobrze cały rok, może z wyjątkiem lipca-sierpnia – kiedy jest sporo naszych owoców, jak truskawki, wiśnie czy śliwki.

Ale nie samymi tylko bananami Polak żyje. Jedną z firm, która specjalizuje się w imporcie owoców - cytrusów, owoców pestkowych, winogron czy owoców suszonych - i warzyw jest Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo Handlowe Polmex z siedzibą w Nowym Sączu, które powstało już w 1990 r. i było wówczas jedną z pierwszych firm w Polsce, zajmujących się importem świeżych owoców i warzyw. - Jeśli chodzi o strukturę importu, to w ostatnich latach zdecydowanie najwięcej – bo prawie 30 procent - stanowią owoce cytrusowe – informuje Sławomir Głąbowski z działu marketingu Polmex Sp. z o.o. – Kolejne miejsca zajmują owoce pestkowe i ziemniaki - po około 11 procent, winogrona - około 10 procent oraz marchew i pomidory - po około 5 procent. W ciągu miesiąca sprowadzamy do Polski ponad 300 tirów owoców i warzyw, a w okresach wzmożonego handlu ponad 400 tirów. Całość dostaw odbywa się wyłącznie samochodami-chłodniami. Dostawy oparte są na własnej bazie transportowej - 38 ciężarówek-chłodni do przewozów międzynarodowych - oraz wieloletniej współpracy ze sprawdzonymi firmami transportowymi. W ciągu kilkunastu lat działalności dopracowaliśmy się sprawdzonej grupy dostawców z całego świata. Zgodnie z sezonowością poszczególnych produktów naszymi dostawcami są duże firmy hiszpańskie, holenderskie, belgijskie, włoskie, greckie, francuskie, argentyńskie czy południowoafrykańskie.

Krajowymi odbiorcami Polmeksu są głównie hurtownie i firmy zaopatrujące odbiorców detalicznych, w tym sieci super- i hipermarketów z całej Polski. - Dostrzegając dynamiczny rozwój tego rynku w Polsce oraz wysokie wymagania pod względem jakości i atrakcyjności cenowej oferowanych produktów, a także sprawności obsługi logistycznej, dążymy do tego, aby nasza firma była odbierana jako atrakcyjny i solidny partner w stosunkach handlowych – dodaje Sławomir Głąbowski. – Wśród naszych odbiorców są między innymi takie sieci, jak: Selgros, Kaufland, Lidl czy E.Leclerc. Można powiedzieć, że w tej chwili dominującą rolę w handlu w naszej branży odgrywają sieci handlowe super- i hipermarketów, jak również dyskonty. To jest ta siła, która w pewnym sensie dla nas stanowi konkurencję, ale to jest nieuniknione. Czy nam się to podoba, czy nie – to musimy z tym żyć.

Wiele spośród tych importowanych owoców czy warzyw trafia do hurtowni, specjalizujących się w takiej sprzedaży, posiadających niezbędne urządzenia do ich przechowywania. - W zależności od pory roku dysponujemy bardzo bogatą ofertą warzyw i owoców – mówi Marcin Panasiewicz. – Wiosna, to tradycyjnie „nowalijki”, sezon letni charakteryzuje się zwiększoną sprzedażą „pestek”, czyli brzoskwiń, moreli i nektarynek. Wysokie temperatury mają duży wpływ na sprzedaż arbuzów, które w Makro – ponieważ całe stoisko jest chłodzone - są sprzedawane zimne i do tego w doskonałych warunkach. W tym roku sezon letni częściowo połączył się z sezonem wiosennym i już w maju mieliśmy pełen wybór brzoskwiń, nektarynek, moreli oraz - najbardziej cenionych przez klientów - arbuzów w paski. Później w sprzedaży pojawią się winogrona z południa Europy – Grecji i Hiszpanii, zaś po wakacjach rozpoczyna się – i trwa to praktycznie do końca roku - prawdziwy sezon na cytrusy: pomarańcze, mandarynki, grejpfruty i cytryny.

A stąd już tylko jeden krok, by te towary znalazły się w sklepie. Badania konsumenckie wskazują, że nadal preferowanym miejscem zakupu owoców dla polskiego konsumenta są sklepy warzywno-owocowe. - W moim sklepie owoce z importu stanowią około 20 procent całego asortymentu – mówi Danuta Ptaszyńska. - W towar zaopatruję się w hali Makro oraz na Warszawskim Rolno-Spożywczym Rynku Hurtowym w Broniszach. Wszystko zależy od tego, w którym z tych miejsc można w danej chwili znaleźć atrakcyjny towar w konkurencyjnej cenie. Przecież do tego muszę jeszcze doliczyć naszą marżę w granicach 30 procent. Oczywiście oprócz najpopularniejszych owoców z importu, które mamy w ciągłej sprzedaży, na zamówienie sprowadzamy z Makro lub giełdy dla naszych klientów te bardziej „egzotyczne”: kiwi, awokado, mango, karambolę czy papaję.

Jacek Wiśniewski


data dodania: 18.05.2010
do druku | wyślij znajomemu

Zobacz pozostałe artykuły


Nowe żółte Frugo Nowe żółte Frugo

W tym tygodniu w sklepach pojawi się żółte papajowe Frugo

>>
Nowe fixy Knorr Nowe fixy Knorr

Nowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ

>>
Energetyczna edukacja Haribo Energetyczna edukacja Haribo

Rusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię

>>

Komentarze

Dodaj nowy komentarz