
BAZARY Targowiska, mimo że ich liczba nieznacznie spada, mają się dobrze - klienci nadal chętnie korzystają z tego miejsca sprzedaży, a i producenci nie lekceważą tego kanału dystrybucji.
Targowiska stałe i sezonowe wciąż odgrywają dużą rolę w infrastrukturze handlowej, mimo że według danych GUS w ciągu ostatnich lat (2006-2008) liczba stałych targowisk w Polsce nieznacznie spada - z 2297 na koniec 2006 r. do 2261 na koniec 2008 r., tj. o 1,6 procent. W porównaniu z rokiem 2007 spadek wyniósł 1 procent. Jeśli weźmiemy pod uwagę szerszy okres czasowy – lata 2004-2008 – widzimy jeszcze większy spadek liczby i powierzchni targowisk w Polsce - o ponad 3 proc. - Proces ten będzie z pewnością postępował, jednak nie należy się spodziewać całkowitego ich zniknięcia z rynku. Targowiska są bowiem nadal ważnym miejscem zakupów spożywczych dla polskich konsumentów – mówi Patrycja Nalepa, analityk handlu detalicznego, PMR Publications.
Z raportu GUS-u „Rynek wewnętrzny w 2008 r.” wynika, że na koniec 2008 r. na zarejestrowanych w urzędach gminnych w całym kraju 2261 stałych targowisk, zdecydowanie przeważały te ze sprzedażą drobnodetaliczną - 2029. Największy spadek odnotowano w województwie śląskim, gdzie ich liczba spadła o dziewięć. Miało to wpływ na spadek powierzchni targowisk stałych w tym województwie o 1,1 procent. W 2008 r. w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim znajdowało się 33,7 proc. ogółu targowisk stałych w kraju i był to spadek o 0,5 punktu procentowego w stosunku do roku ubiegłego. Jednocześnie – jak podkreślono w raporcie - ich udział w ogólnej powierzchni targowisk stałych wyniósł 39,2 proc. i był o 1 punkt procentowy niższy niż przed rokiem. Na targowiskach handlowano w około 111 000 stałych punktach sprzedaży drobnodetalicznej, wśród których 73 700 otwartych było codziennie. Uzupełnieniem stałej sieci targowiskowej były targowiska sezonowe – w tym przypadku z kolei widoczny jest trend dynamicznego wzrostu. W 2008 r. odnotowano ich 8262, co oznacza wzrost w stosunku do roku ubiegłego o 24,4 procenta. Jeszcze większa dynamika jest widoczna, gdy porównamy lata 2006-2008 – w tym okresie ich liczba zwiększyła się z 6203 do 8262, tj. o 33,2 procent. Roczne wpływy z opłaty targowej w stosunku do roku 2007 nieznacznie wzrosły i wyniosły 264,9 mln zł. - Brakuje danych o obrotach na targowiskach, ale według różnych szacunków ich udział w detalicznym rynku FMCG oscyluje wokół 7-10 procent - mówi dr Edward Maleszyk z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. Podkreśla, że charakterystyczną cechą polskich targowisk jest szeroka i bardzo zróżnicowana oferta towarowa, obejmująca zarówno produkty żywnościowe, jak i towary przemysłowe często przypadkowo dobranych branż.
- Tradycyjnie handel targowiskowy jest utożsamiany z sezonową sprzedażą produktów żywnościowych, których ze względu na walory świeżości, smakowe i jakościowe nie można nabyć w supermarketach bądź w hipermarketach. Renomowane targowiska w miastach Europy Zachodniej starają się utrzymać tę tradycję, co wydaje się uzasadnione. W niektórych krajach europejskich – na przykład we Francji czy Szwajcarii - funkcjonują stałe targi w określonym dniu tygodnia i miejscu oraz godzinach funkcjonowania, gdzie swoje produkty oferują bezpośrednio producenci artykułów żywnościowych i przemysłowych. Rezygnuje się natomiast ze sprzedaży nowych, standardowych produktów przemysłowych - co jest podyktowane na ogół ich niską jakością - ograniczając się do oferty towarów używanych, na przykład na tak zwanych pchlich targach. Ponadto trzeba zwrócić uwagę na fakt, że tradycyjny, „żywy” handel targowiskowy charakteryzuje tymczasowość, co zapewniało ożywienie szczególnie zacisznych rejonów miejskich. Podkreślana cecha tymczasowości targowisk oznacza, że na przykład organizuje się je w wybranych miejscach i dniach, bez stałych urządzeń sprzedażowych. Wymienionych cech powszechnie brakuje polskim bazarom i targowiskom – opowiada dr Edward Maleszyk.
Dr Edward Maleszy, oceniając mocne i słabe strony oraz szanse rozwoju bazarów i targowisk, stwierdza: - Oferują one towary relatywnie tańsze, a ponadto w przypadku produktów żywnościowych - świeże, bezpośrednio od producentów rolnych (przede wszystkim warzywa i owoce). Zdecydowanie niższą jakością charakteryzują się oferowane na nich towary przemysłowe, które wprawdzie cieszą się znacznym popytem, ale często ich wadliwość przynosi więcej szkód niż korzyści dla konsumentów. Niejednokrotnie warunki oferowania i sprzedaży towarów na targowiskach nie odpowiadają standardom przyjętym w nowoczesnych sklepach, chociaż ostatnio w tym zakresie następują zmiany – na przykład modernizacja wielu targowisk w Warszawie i okolicach Łodzi przyniosła znaczące podniesienie poziomu ich obsługi.
Z kolei Iwona Jacaszek, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska, jako główną zaletę punktów sprzedaży na bazarach wymienia bezpośrednią bliskość z konsumentem. Dodaje jednak: - Nie jest to natomiast kanał łatwy w obsłudze, gdyż charakteryzuje się rozdrobnieniem, małą powierzchnią sprzedaży oraz brakiem powierzchni magazynowej w większości punktów.
Docent dr Barbara Pokorska z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur zauważa: - Dużym minusem jest to, że na wielu targowiskach nie są przestrzegane podstawowe zasady higieniczno-sanitarne - co jest niedopuszczalne przy sprzedaży artykułów żywnościowych - przez co tracą one w oczach konsumentów, a także organizatorów, to jest władz gminnych lub miejskich). Ze względu na zbyt częste sytuacje konfliktowe pomiędzy kupcami i organizatorami targowisk, a także niejednokrotnie negatywne opinie konsumentów o ich funkcjonowaniu, targowiska mają ograniczone możliwości modernizacji i rozwoju – podkreśla.
Jednak nie ma zagrożenia dla bazarów – one były, są i będą. - Z badania konsumenckiego przeprowadzonego przez nas we wrześniu bieżącego roku wynika, iż 19 procent respondentów wybiera bazary/stragany jako miejsce swoich najczęstszych zakupów - to więcej niż w przypadku supermarketów, które otrzymały 14 procent głosów. Bazary są odwiedzane przede wszystkim ze względu na dobrą jakość świeżych towarów, zwłaszcza owoców i warzyw, oraz miłą, znajomą obsługę – mówi Patrycja Nalepa.
Dla producentów bazary są specyficznym kanałem – trudnym do kontrolowania, obarczonym większym ryzykiem, jeśli chodzi o warunki przechowywania i sprzedaży, ale jednocześnie kanałem, którego nie można bagatelizować – zbyt dużo towaru trafia na targowiska - jeśli nie bezpośrednio od producenta, to w ramach odsprzedaży poprzez hurtownie lub sieci cash&carry. - Dla naszej firmy ważne są wszystkie kanały dystrybucji, również bazary, chociaż sprzedaż napojów bezalkoholowych na bazarach to zaledwie około 1 procent całej sprzedaży firmy Coca-Cola HBC Polska. Wynika to z faktu, iż są to małe punkty o małym wolumenie sprzedaży. Najbardziej popularne napoje w tym kanale dystrybucji to napoje gazowane i woda – mówi Iwona Jacaszek.
Producenci raczej nie monitorują szczegółowo bazarów i sprzedaży swoich produktów poprzez ten kanał. Większość z nich nie prowadzi sprzedaży bezpośredniej do tego kanału – ich produkty trafiają tam zwykle przez sieć pośredników. Jacek Wyrzykiewicz, PR & Trade Marketing Manager, Hochland Polska mówi: - Trudno określić, jaki procent produktów Hochland sprzedawany jest na bazarach, nie do końca mamy też na to wpływ. Oferta Hochland kierowana jest do szerokiego grona odbiorców, jesteśmy liderem na rynku sera w Polsce. Nie mamy podziału na ofertę dla handlu nowoczesnego i tradycyjnego. Ze względu na większą powierzchnię – również lady chłodniczej – handel nowoczesny oferuje szerszy asortyment naszych produktów niż tradycyjny. Biorąc pod uwagę wysoki poziom dystrybucji naszych produktów, jakaś część może trafiać na bazary. Dla nas najważniejsze jest to, aby produkty Hochland były dystrybuowane z zachowaniem łańcucha chłodniczego, aby w jak najlepszym stanie trafiały do konsumenta. Staramy się zwracać uwagę handlowcom na to, że produkty Hochland wymagają przechowania w warunkach chłodniczych. Jacek Wyrzykiewicz dodaje, że w ciągu ostatnich lat polscy konsumenci dojrzeli, poznali wiele nowych produktów i – wbrew potocznym opiniom – stali się zamożniejsi. - Dzisiaj nie kupuje się już „sera żółtego”, ale określa go rodzajem lub marką. Sery topione nie są też synonimem wtórnie wykorzystanego odpadu, a oczekiwania konsumentów w zakresie jakości są wysokie. W naszej ocenie zakupy bazarowe - przynamniej w odniesieniu do produktów spożywczych, w tym serów - mają tendencję spadkową – ocenia.
Sprzedaż na bazarach niekiedy stoi w sprzeczności z wizerunkiem produktów FMCG o ustalonej renomie i wymaganiach, jeśli chodzi o ekspozycję, warunki przechowywania, itp. - Rzeczywiście często tak jest, ale w roku 2009 obserwowaliśmy szeroką gamę reakcji rynku na zjawiska związane z kryzysem. Handel w niektórych wypadkach postawił na produkty tanie, konsumenci zaczęli częściej kupować w dyskontach, marki własne zwiększyły swoje udziały rynkowe. Stąd bazary też mają swoich zwolenników, ale obecnie sytuacja zaczęła się normalizować i rok 2010 powinien być znacznie lepszy – uważa Jacek Wyrzykiewicz.
Iwona Jacaszek podkreśla, że segment bazarów organizuje się coraz lepiej, jeśli chodzi o jakość oferowanych usług. - Zmieniają się lokalizacje – zamiast w budkach i „szczękach”, konsument robi zakupy w przestrzennych, zadaszonych halach. Dzięki temu kanał ten nie zanika, a rozwija się – mówi i dodaje, że poprawia się także jakość oferowanych przez bazary usług. - Naszym klientom oferujemy lodówki, regały lub inny sprzęt ekspozycyjny, dzięki któremu utrzymana zostaje wysoka jakość naszych produktów oraz standardy ich przechowywania. Dostosowujemy tu również częstotliwość wizyt naszego przedstawiciela, który pomaga klientom dbać o odpowiednią jakość ekspozycji. Podstawą naszej strategii jest posiadanie oferty w każdej kategorii napojów dla wszystkich konsumentów, także dla tych, którzy robią zakupy na bazarach – opowiada Iwona Jacaszek.

Zdaniem producentów cena nie jest raczej tym kryterium, które zachęca do zakupów na bazarze, ponieważ nierzadko na bazarze trzeba za produkt zapłacić więcej. - Ceny na bazarach w porównaniu ze sklepami tradycyjnymi i placówkami kanału nowoczesnego, na przykład supermarketów i dyskontów, nie zawsze są niższe. Tutaj nie ma reguły, jest bardzo różnie, wbrew pozorom ceny bazarowe nie zawsze są niższe od pozostałych kanałów – podkreśla Jacek Wyrzykiewicz. Podobnego zdania jest Iwona Jacaszek: - Ceny produktów na bazarach są często wyższe niż w sklepach tradycyjnych i supermarketach. Jednakże konsument jest gotowy zapłacić więcej za świeży towar dobrej jakości, w dodatku dostępny blisko miejsca zamieszkania. O cenie decydują oczywiście właściciele punktów sprzedaży na bazarze, my jedynie możemy rekomendować takie ceny, które nie spowodują, że ich klienci kupią nasze napoje w innych punktach sprzedaży, dzięki czemu nasz klient będzie mógł zwiększać sprzedaż, czyli swój zysk – mówi.
To, że bazary nie znikną i że jest na nie zapotrzebowanie, jest pewne. Ostatni przykład z Warszawy pokazuje, że jest zapotrzebowanie nawet na targowiska popularne szczególnie w dużych zachodnioeuropejskich aglomeracjach, tj. funkcjonujące tylko w określone dni. Władze stolicy już wytypowały kilka miejsc, m.in. Stadion Skry, Plac Konstytucji, Defilad i Unii Lubelskiej, w których mogłyby być organizowane, zwykle do południa i prawdopodobnie głównie w weekendy, jednodniowe bazary. Łącznie takich miejsc – na deptakach przy głównych ulicach, skwerach, a nawet parkingach - może być około 25. W niektórych dzielnicach jednodniowe bazarki mogą zacząć funkcjonować jeszcze przed tegorocznym Bożym Narodzeniem, w innych pojawią się prawdopodobnie na wiosnę.
Urszula Chojnacka
Nowe fixy KnorrNowe Fixy Knorr to Chrupery z kurczaka z dipem serowym lub Chrupery z kurczaka z dipem BBQ
>>
Energetyczna edukacja HariboRusza kolejna edycja ogólnopolskiego programu społeczno-edukacyjnego dla szkół i przedszkoli. Tym razem Akademia Misia Haribo otwiera się na ekologię i uczy dzieci, jak oszczędzać energię
>>
Komentarze
Dodaj nowy komentarz